Dobytek literaturowy Haiga skierowany do dzieci na stałe zagościł na półkach polskich księgarni i dość widocznie pozycjonuje się w tej kategorii. Angielski pisarz to obecnie jeden z niewielu autorów, na którego nowości niecierpliwie czekają już nie tylko dzieci, ale i całe grono dorosłych. Matt Haig uczy bawiąc, a powieści wychodzące spod jego pióra to przepięknie przekazane wartości życiowe i prawdy, które warto wpoić dzieciom, dorosłym zaś o nich regularnie przypominać.
„Myszka zwana Miiką” to kolejna pozycja Haiga, która porywa czytelników w podróż, której nie chcą oni przerywać. Póki nie pozna się zakończenia przygód mysiego bohatera nie sposób się od niej oderwać. Podobnie jak cały dorobek Matta, książka ta napisana jest prostym, zrozumiałabym i bardzo przyjemnym językiem, dzięki czemu płynnie przechodzi się do kolejnych rozdziałów, pochłaniając powieść niemal w całości. Nie zdradzając za wiele, „Myszka zwana Miiką” to absorbująca i niezwykle ciekawa historia o gryzoniu, którego największym marzeniem jest zdobycie najsmaczniejszego sera na świecie. Mysia bohaterka zdaje się być nieco zagubiona w otaczającym ją fantastycznym świecie pełnym magii, wróżek, elfów oraz nieprzyjemnych trolli. Kiedy Miika odnajduje kompana swoich przygód zdaje się, że znikają wszystkie jej zmartwienia. Tymczasem największe wyzwania dopiero czekają. Wspominałam już o tym, jak Haig umiejętnie wplata w swoje dziecięce opowieści życiowe prawdy i cenne rady. I tym razem, opowieść o bezgranicznej miłości, wiedzy i doświadczeniu, a najważniejsze… pozostaniu sobą w najbardziej niebezpiecznych okolicznościach na stałe zagościły na kartkach tej historii.
Nie mogę nie pozostawić w tym miejscu pochwały dla Wydawnictwa Zysk i S-ka, jak i autora znajdujących się wewnątrz książki ilustracji. Książka wydana jest przepięknie, z wierzchu opatrzona zdejmowaną okładką o bardzo estetycznej szacie graficznej, która już na wstępie zaprasza do bajkowego świata Haiga. Twarda okładka pod nią to minimalistyczna i klasyczna czerwona oprawa z wytłoczonym na złoto tytułem. Podoba mi się, że wydawnicza moda powraca do prostych, a zarazem eleganckich okładek bez zbędnych ozdobników. W kwestiach wizualnych zachwyciły mnie jeszcze znajdujące się wewnątrz książki ilustracje. Ich autor, Chris Mould niezwykle trafnie zobrazował przygody mysiego bohatera. Podarował czytelnikom dodatkowy element, który pomimo braku koloru sprawia, że opowiedziana historia zyskuje na odbiorze. Poza tym… czym byłaby książka dla dzieci bez obrazków?
Jestem pod ogromnym wrażeniem całego dobytku literaturowego Matta Haiga skierowanego w stronę najmłodszych, dlatego ostrzegam że nadbudowane wcześniej fascynacja wpłynąć może na brak obiektywizmu mojej oceny co do „Myszka zwana Miiką”. Tymczasem i tę książkę polecam z całego serducha, zarówno tym młodszym, jak i całkiem dorosłym. Gwarantuje świetną zabawę i niezwykłą przyjemność z czytania, które po raz kolejny zafundował Haig!
Klaudia Dydymska
(klaudia.dydymska@dlalejdis.pl)
Matt Haig, “Myszka zwana Miiką”, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2022
Komentarze