„Niebo po burzy” – recenzja

Recenzja książki „Niebo po burzy”.
Trzecia i finałowa część serii „Dwór w Zaleszycach” opowiadająca o losach Julianny, gdzie przekonamy się, jak wielka jest siła miłości tej na dobre i złe.

Po magicznym lecie w Zaleszycach Julianna wraca do domu. Jest bogatsza o nowe doświadczenia, przyjaźnie oraz miłość. Mimo tego że szara codzienność daje się jej we znaki, jej związek z Danielem ciągle kwitnie. Nusia natomiast spotyka się z odnalezionym po latach Griszą. Postanawiają wziąć ślub i wydaje się, że teraz już nic nie będzie w stanie zniszczyć ich szczęścia. Czy jednak uczucia, które miały początek w starym dworze zaleszyckim będą mieć szczęśliwy finał?

Okazuje się jednak, że los ma dla zakochanych inne plany… Daniel musi wyjechać na kilkumiesięczne szkolenie za ocean, a Julianna zostaje sama i pewnego dnia odkrywa, że jest w ciąży. Przerażona tym faktem podejrzewa również, że w ich związku zaczyna się dziać coś niedobrego. Czy miłość Julianny i Daniela przetrwa próbę, na jaką została ona wystawiona? Czy Nusia tym razem nie straci swojego ukochanego? Jakie jeszcze tajemnice skrywa stary dwór w Zaleszycach?

Książka jest już ostatnią częścią o poplątanych i pełnych życiowych zakrętów, perypetii i radosnych uniesień losów niezwykłych kobiet. Julianna przeszła przez doświadczenie trudnej miłości do starszego mężczyzny z zupełnie innego świata niż ona sama. W trzech częściach powieści główna bohaterka dojrzała, stała się świadomą siebie i swoich marzeń kobietą. Nauczyła się również, że życie nie zawsze układa się tak, jak byśmy chcieli, ale podążanie za pragnieniami serca w ostateczności prowadzi do szczęścia. Nusia natomiast doświadczyła głębokiej i szczerej miłości, która nie ma żadnych granic. Wbrew przeciwnościom losu i wszystkim wokoło pokochała Griszę i to dało jej siłę na przetrwanie kolejnych dni i trudnych chwil. Warto pamiętać o tym, że prawdziwa miłość jest wieczna i potężniejsza od śmierci. Poprzez nietypowe zakończenie autorka chciała pokazać czytelnikom, że życie jest pełne cierpienia i łez oraz szczęścia, które każdy musi sam odnaleźć. Przez wykreowanie losów bohaterów została ukazana prawda o przemijaniu i to, jak ścieżki różnych pokoleń łączą się ze sobą. Nasi przodkowie są częścią nas, a my sami jesteśmy szansą dla potomków. Warto więc cieszyć się życiem takim jakie jest i dostrzegać w nim nawet najmniejsze promyki szczęścia.

Ewelina Makoś
(ewelina.makos@dlalejdis.pl)

Agata Sawicka, „Niebo po burzy”, Wydawnictwo Dragon, Bielsko-Biała 2020.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat