„Oplątani Mazurami” – recenzja

Recenzja książki „Oplątani Mazurami”.
Krótkie, zwięzłe, poruszające, emocjonalne i piękne opowiadania związane z Mazurami. Ponadto niezwykła okładka, która oddaje klimat jezior, dodatkowo zachęca do jej przeczytania.

Opowiadania powstawały z myślą o tych, którzy dali się uwieść tajemniczej Czarodziejce Jezior. Według pruskiej legendy Czarodziejka pływa w olchowej łódeczce i nitkami babiego lata oplątuje serca tych, którzy tu przybywają. W każdej opowiadanej historii tkwi ziarenko prawdy. Można znaleźć prawdziwe miejsca i zdarzenia, nazwy czy sytuacje. Wielu z pojawiających się bohaterów istniało naprawdę, a wymyślone historie mogły przecież wydarzyć się pod gwiaździstym i tajemniczym mazurskim niebem.

Są to historie osób zamieszkujących tereny mazurskie, które zostały zmuszone do opuszczenia rodzinnych stron w czasie II wojny światowej. Ludzie ci byli bardzo przywiązani do swojej ziemi; żyli w zgodzie z naturą, jej rytmem, ciężko pracowali na swój sukces. Każdy z bohaterów powraca w opowiadaniach do miejsc, w których przebywał; do czasów dzieciństwa i młodości. Niektórzy powracają po latach na Mazury, do swoich domów, rodzinnych stron i dostrzegają wiele zmian, jakie się tam dokonały. Przedstawiane są tutaj zwyczaje, tradycje ludności zamieszkującej Prusy Wschodnie oraz legendy związane z tym rejonem. Opisywane są ciekawe miejsca, przedstawiane dawne nazwy miast oraz imion już nieużywanych. Każde z opowiadań jest odrębnym tworem i dotyczy życia innych, niezależnych od siebie osób. Przykładowo babcia Hilda lubiła tkać, związana była również z rzeczami np. monetami, które zbierała, a później pozostawiła po sobie. Erna i Bruno – małżeństwo z pięciorgiem dzieci, które ojciec traktował jak robotników, a na jego miłość trzeba było sobie zasłużyć. Anna, która po śmierci męża zgodnie ze starodawnym zwyczajem otworzyła okno, aby jego dusza mogła spokojnie ulecieć do nieba. Takich opowiadań jest więcej, ale wszystkie historie łączą się z tęsknotą za ziemią i młodością, przywiązaniem do dóbr materialnych oraz miejsc.

W dużej mierze są to opowiadania o przemijaniu, zanikaniu kultur i zmianach, z którymi nie chcemy się do końca pogodzić. Opowiadania są krótkie, a historie raczej proste. Jeśli te tereny opisywane przez autorkę są komuś bliskie, to z pewnością te opowiadania pozwolą zobaczyć je w innym świetle. Książkę polecam zdecydowanie wszystkim zakochanym w Mazurach.

Ewelina Makoś
(ewelina.makos@dlalejdis.pl)

Katarzyna Enerich, „Oplątani Mazurami”, Wydawnictwo MG, Kraków 2011.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat