„Rekrutowałam asystentki szejka” Anny Kolasińskiej-Szemraj to drugi tom historii Natalii – byłej stewardessy i byłej asystentki szejka – i jednocześnie książka, która od pierwszych stron wciąga czytelnika w świat pełen przepychu, wpływów i pozornie nieograniczonych możliwości. To jednak nie jest opowieść o luksusie w jego atrakcyjnym, bajkowym wydaniu. To historia o zależności, kontroli i cienkiej granicy między wyborem a przymusem. Granicy, która momentami niemal znika.
Poznajemy Natalię w momencie, kiedy wydaje się, że najtrudniejszy etap życia ma już za sobą. Zrobiła wszystko, by zniknąć z rzeczywistości, która ją wcześniej pochłonęła – zmieniła kraj, numer telefonu, zerwała kontakty, odcięła się od przeszłości. Chciała odzyskać spokój i niezależność. Jednak szybko okazuje się, że są relacje i układy, z których nie da się odejść tak po prostu. Są też ludzie, którzy nie uznają słowa „nie”. Wystarczy jedna wiadomość, aby misternie budowany spokój rozsypał się jak domek z kart. Zostaje namierzona, a szejk składa jej propozycję – ma wrócić do świata, który zna aż za dobrze, ale tym razem w zupełnie innej roli. Jej zadaniem będzie rekrutowanie nowych asystentek, w tym kobiety, która zajmie jej dawne miejsce. Muszą to być osoby gotowe na poświęcenia, silne psychicznie, ambitne i zdeterminowane, by wejść w rzeczywistość, w której obowiązują niepisane zasady, a cena błędu może być bardzo wysoka.
Jednym z najbardziej poruszających, a zarazem szokujących elementów tej historii jest misterny proces rekrutacji – testowanie granic, zadania sprawdzające odporność psychiczną i zdolność podporządkowania się regułom świata wielkiej władzy i pieniędzy. Każda z kobiet wnosi do tej opowieści własną historię, ambicje, lęki i powody, dla których decyduje się wejść w tę rzeczywistość.
Muszę przyznać, że dobrze oceniało mi się z góry bohaterki, szufladkowało i przylepiało niepochlebne etykiety. Z czasem zaczynałam jednak rozumieć ich motywacje. To sprawiło, że historia stała się jeszcze bardziej niepokojąca i wiarygodna.
Ogromne wrażenie zrobił na mnie sposób, w jaki autorka pokazuje mechanizmy kontroli. W tej książce niewiele rzeczy jest powiedzianych wprost, ale wszystko jest wyczuwalne. Decyzje, które z pozoru wydają się dobrowolne, okazują się elementem starannie zaplanowanej strategii. Relacje, które miały dawać bezpieczeństwo, stopniowo zaczynają przypominać klatkę.
Obserwując taki proces, dość szybko (hipotetycznie) staje się na miejscu samej Natalii, na głos zadając pytania o poprawności dokonywanych przez nią wyborów. Autorka świetnie buduje napięcie i atmosferę niepewności. Towarzyszy ona czytelnikowi niemal od pierwszych stron i nie opuszcza aż do zakończenia historii. Emocje bohaterki są bardzo wyraźnie, a wręcz przeszywające – jej niepokój, obawa, wahania i pragnienie odzyskania prawdziwej wolności. Trudno zupełnie odciąć się od tych odczuć, przeżywa się je razem z Natalią – także po to, by nieco odciążyć ją emocjonalnie.
Dużym atutem książki jest niewyraźna granica między fikcją literacką a rzeczywistością. Świadomość, że historia inspirowana jest prawdziwymi wydarzeniami, sprawia, że czyta się ją z jeszcze większym zaangażowaniem. Momentami miałam wrażenie, że to wszystko jest zbyt realne, by było wyłącznie literacką wizją. To właśnie ten element sprawia, że książka zostaje z czytelnikiem na długo po zakończeniu lektury.
„Rekrutowałam asystentki szejka” nie jest lekką opowieścią o luksusowym życiu w świecie wielkich pieniędzy. To historia o granicach, które czasem przekraczamy nieświadomie, o iluzji wyboru i o cenie, jaką jesteśmy w stanie zapłacić za poczucie bezpieczeństwa, stabilizacji czy wpływów. To także opowieść o odwadze – tej najtrudniejszej, czyli odwadze odejścia z relacji i układów, które nas niszczą.
Książkę czyta się bardzo szybko i z dużym zaangażowaniem. To jedna z tych historii, które budzą emocje, momentami niedowierzanie, a chwilami nawet niepokój. Choć niektóre wątki mogą wydawać się znajome, sposób ich przedstawienia sprawia, że trudno przejść obok tej książki obojętnie. To również opowieść, która zostawia czytelnika z ważnymi pytaniami: ile jesteśmy w stanie poświęcić dla luksusu i bezpieczeństwa? I czy w pewnym momencie nie tracimy przy tym najważniejszego – siebie?
Możliwe, że wielu czytelników przejdzie obok niej w księgarni i pomyśli, że to kolejna oklepana lektura o pieniądzach i luksusie. Ta jednak podejmuje tematy mniej przyjemne, skłaniając jednocześnie do refleksji.
Klaudia Dydymska
Anna Kolasińska-Szemraj, „Rekrutowałam asystentki szejka”, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa, 2026.
Komentarze