„Rubikon” – recenzja

Recenzja książki „Rubikon”.
Kiedy ból staje się silniejszy niż rozsądek. Są krzywdy, których nie da się naprawić. Są też winy, za które nikt nie poniósł kary. Co się dzieje, kiedy człowiek przestaje czekać na sprawiedliwość?

„To nie alkohol niszczy, to ludzie i ich wybory. Reszta to wymówki i usprawiedliwienia. I brak odpowiedzialności za własne czyny”. Te słowa dobrze oddają klimat „Rubikonu” Tomasza Kieresa. To historia o stracie, gniewie i potrzebie sprawiedliwości, w której granica między dobrem a złem z każdą kolejną stroną staje się coraz mniej wyraźna.

Komisarz Bianka Kołodziejczyk prowadzi śledztwo w sprawie tajemniczych zaginięć. Pozostają ślady krwi, brakuje ciał, a zaginionych łączy coś, co nadaje całej sprawie zupełnie innego wymiaru. To osoby, które w przeszłości uniknęły odpowiedzialności za swoje czyny. Ktoś postanowił jednak, że nie pozwoli im tak po prostu odejść. Dla Bianki śledztwo ma również osobisty wymiar, ponieważ sama zmaga się z bolesną przeszłością. Na jej drodze pojawia się Łukasz Zaniewski, mężczyzna, który również nosi w sobie trudne doświadczenia i tajemnice.

Podczas lektury najbardziej interesowało mnie nie tyle to, kto stoi za zaginięciami, ile to, co doprowadziło do takiego obrotu spraw. Jak oceniać człowieka, który stracił kogoś bliskiego, a później musiał patrzeć, jak winni unikają kary? Czy można zrozumieć jego gniew, nie usprawiedliwiając jednocześnie tego, co robi?

Właśnie takie dylematy sprawiają, że „Rubikon” zostaje w głowie na dłużej. Bohaterowie popełniają błędy i podejmują decyzje, z którymi trudno się pogodzić. Momentami ich rozumiałam, innym razem miałam ochotę powiedzieć im, żeby się zatrzymali, zanim będzie za późno. Nie ma tu prostego podziału na dobrych i złych. Są ludzie zranieni przez życie, którzy próbują poradzić sobie z bólem, choć nie zawsze wybierają właściwą drogę.

Podobało mi się, że autor nie skupia się wyłącznie na kryminalnej zagadce. Oprócz tajemnic i kolejnych tropów ważne są emocje, relacje oraz przeszłość bohaterów. Dzięki temu poznajemy ich nie tylko przez pryzmat prowadzonego śledztwa, ale również osobistych doświadczeń. Początkowo liczba postaci i przeplatających się wątków może wymagać odrobiny cierpliwości, jednak z czasem poszczególne elementy zaczynają się łączyć, a historia nabiera tempa.

Tytułowy Rubikon nie jest przypadkowy. To granica, po której przekroczeniu nie można już wrócić do tego, co było wcześniej. I właśnie o takich granicach opowiada ta książka. O decyzjach podejmowanych pod wpływem bólu, o przekonaniu, że cel usprawiedliwia środki, i o konsekwencjach samodzielnego wymierzania sprawiedliwości. Czasem wystarczy jeden krok, by znaleźć się w miejscu, z którego trudno zawrócić.

„Rubikon” nie jest lekkim kryminałem na wieczór, przy którym można po prostu odpocząć. To historia o stracie, zemście i wyborach, które mogą zmienić życie nie tylko jednej osoby. Jeśli lubicie kryminały z mocnym tłem psychologicznym, niejednoznacznymi bohaterami i tematami, które nie kończą się wraz z ostatnią stroną, ta książka może Was zainteresować.

Po lekturze zostałam z jednym pytaniem: gdyby sprawiedliwość zawiodła w sprawie, która odebrała Wam kogoś bliskiego, potrafilibyście odpuścić? Nie jestem pewna, czy odpowiedź na to pytanie byłaby tak oczywista, jak chciałabym wierzyć.

Patrycja Skałka

Tomasz Kieres, „Rubikon”, Wydawnictwo Flow, Gdańsk, 2026.



Komentarze




Newsletter

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat