„Sekret pielęgniarki” – recenzja

Recenzja książki „Sekret pielęgniarki”.
Zawód pielęgniarki z pewnością nie należy do najłatwiejszych. Wymaga wielu umiejętności, wysiłku i poświęceń. Amandy Skenandore odkrywa przed czytelnikami zawiłe początki tego zawodu, ubierając tę opowieść w pełną skrajnych emocji i wzruszeń historię.

Una, główna bohaterka książki, to dziewczyna pozbawiona domu, która zmuszona jest zamieszkiwać na ulicy. Jej jedynym sposobem na przeżycie są częste kradzieże. Niefortunny zbieg okoliczności sprawia, że Una trafia do Bellevue, pierwszej szkoły dla pielęgniarek w Stanach Zjednoczonych. Dziewczyna mierzy się tam z nową rzeczywistością, bo trudnością nie jest jedynie nauka zawodu, ale zerwanie z trudną przeszłością, która nie pozwala o sobie zapomnieć.

„Sekret pielęgniarki” pod względem technicznym książka napisana bardzo dobrze. Fabuła wciąga od pierwszych stron i nie pozwala oderwać się aż do końca. Cenię sobie, że autorka nie szczędziła czytelnikom historycznych ciekawostek, które pozwoliły dość obrazowo poznać realia pielęgniarstwa i medycyny w XIX wieku. Dla mnie osobiście interesujące były także same zasady przyjęcia do ówczesnej szkoły dla pielęgniarek. Choć wiem, że ogromną rolę we wzbudzeniu zainteresowania w czytelniku zagrał sam język i styl narracyjny, wielkie pokłony za tyle wartościowych faktów historycznych przemyconych w tej nietuzinkowej historii!

Podoba mi się sposób w jaki Amanda Skenandore wykreowała postać Uny. Zadbała o wiele istotnych szczegółów, które w połączeniu ze sobą stworzyły bohaterkę, którą czytelnik zna i rozumie. Una to silna dziewczyna, która pomimo niełatwego jak dotąd życia, nigdy w siebie nie zwątpiła. Wiedziała, że mogła liczyć tylko na siebie, a mimo wszystko swoim sprytem i uporem potrafiła wyjść cało z wielu skomplikowanych i trudnych sytuacji. Kradzieże i drobne potyczki z prawem, może i nie były wzorem do naśladowania, ale doprowadziły dziewczynę do momentu, w którym odkryła, co znaczy prawdziwa przyjaźń i miłość. Jedna decyzja sprawiła, że jej życie całkowicie się odmieniło. To wydarzenie przyciąga uwagę i buduje napięcie w powieści. Dalej już nie spoileruję!

Nie ujmę sobie jeszcze, krótkiego komentarza odnośnie graficznej strony tej książki. Oh! Ah! Ciśnie mi się na usta, kiedy trzymam w ręce tę powieść. Spójność jej opracowania graficznego, zarówno okładki, jak i całokształtu z nieco mroczną treścią książki jest na naprawdę wysokim poziomie. Pierwsza strona w ciemnej szacie kolorystycznej. Nowoczesny, a zarazem nieprzesadzony projekt. „Sekret pielęgniarki” liczy sobie 460 stron, choć sama czcionka tekstu mogłaby być nieco większa, to nakład drukowany w raczej klasycznym formacie jest bardzo poręczny i bez trudu wpasowuje się w domową biblioteczkę. Osobno na uwagę zasługuje również świetne połączenie gatunków. Poza ciekawą powieścią historyczną, znajdziemy tu bardzo interesującą zagadkę kryminalną. To sprawia, że książka staje się bardzo intrygująca i pełna napięcia. Osobiście nie mogłam się oderwać od lektury.

Podsumowując posłużę się trafnym cytatem, który wieńczy okładkę książki „Skrupulatny research autorki, oraz empatyczne przedstawienie osób poddanych przymusowej izolacji medycznej sprawiają, że jest to wyjątkowa historia”. Pozostawiam tę recenzję taką pointą, dodając jedynie, naprawdę warto.

Klaudia Dydymska
(klaudia.dydymska@dlalejdis.pl)

Amanda Skenandore, „Sekret pielęgniarki”, Wydawnictwo Skarpa Warszawska, Warszawa 2023



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat