Akcja powieści toczy się w malowniczej Toskanii, gdzie przybywa autor kryminałów, zaproszony do poprowadzenia warsztatów literackich. Brzmi jak spełnienie marzeń? I dokładnie tak się zaczyna – wśród urokliwych winnic, klimatycznych miasteczek i beztroskiej atmosfery włoskiego dolce vita. Jednak sielanka nie trwa długo. Już pierwszego dnia dochodzi do tragicznego „wypadku” – z jednej z wież w San Gimignano spada mężczyzna. To dramatyczne wydarzenie staje się punktem wyjścia dla historii pełnej zwrotów akcji, w której kryminalna intryga przeplata się z komedią, rodzinnymi napięciami i gorącym, włoskim temperamentem.
Duszyński z finezją łączy konwencję klasycznego kryminału z satyryczną opowieścią pełną ironicznego dystansu. Główny bohater – pisarz – wciela się w rolę nieformalnego detektywa, a w śledztwie towarzyszą mu żona i córka. Razem tworzą zgrany, choć niepozbawiony konfliktów, zespół, który z równą pasją analizuje podejrzane zachowania uczestników, co wdaje się w rodzinne sprzeczki. Postacie są barwne i wyraziste – od ekscentrycznego Ziętka po tajemniczą rodzinę Morettich, której toskańska posiadłość staje się areną wydarzeń. Autor z humorem i lekkością portretuje uczestników warsztatów pisarskich, wzbogacając narrację o liczne aluzje literackie oraz autoironiczne komentarze na temat środowiska twórczego.
Jednym z najmocniejszych atutów powieści jest jej klimat – czytelnik niemal czuje zapach ziół, słyszy cykady i widzi rozgrzaną toskańską ziemię. Duszyński z dużą sympatią, ale bez przesady, oddaje urok włoskiej scenerii, która stanowi nie tylko malownicze tło, lecz także pełnoprawny element opowieści. Jeszcze ta okładka… no przepadłam, choć nabrała ona dla mnie większego znaczenia, kiedy proces samego czytania był już na dość mocno zaawansowanym etapie. Iście włoska, z toskańskim charakterem, ale i elementem żartu w samym jej centrum!
Inteligentny humor autor opiera głównie na błyskotliwych dialogach i zabawnych sytuacjach. Unika slapsticku, zamiast tego sprawnie operuje absurdem codzienności, ironią i ciętym językiem postaci. Dzięki temu lektura jest lekka, pełna uśmiechu, ale jednocześnie wciągająca pod względem fabularnym. Wątek mafijny, choć obecny, nie dominuje – stanowi raczej smakowity dodatek, wprowadzając odrobinę grozy i napięcia Duszyński nie tworzy krwawego thrillera, lecz pełnokrwistą komedię kryminalną – przewrotną, bogatą w kulturowe i popkulturowe nawiązania, z oryginalną intrygą i gronem sympatycznych bohaterów.
Myślę, że to książka dla każdego – świetnie sprawdzi się jako lekki przerywnik między lekturami innych gatunków. Niezależnie od tego, czy na co dzień wybieracie thrillery, mroczne true crime, fantastykę, powieści obyczajowe czy literaturę popularnonaukową, ta historia może przypaść Wam do gustu. Każdy zasługuje na chwilę relaksu i porcję dobrego humoru, a tego w tej książce zdecydowanie nie brakuje. Płeć ani wiek nie grają tu większej roli – choć oczywiście nie jest to lektura dla dzieci. Niemniej uważam, że już trzynastolatek bez problemu poradzi sobie z tą opowieścią i przeczyta ją z zainteresowaniem, bez szkody dla psychiki (szczególnie jeśli przypomnę sobie, co sama czytałam w podstawówce!).
Kończąc, w komediowo kryminalnym humorze, polecam!
Klaudia Dydymska
(klaudia.dydymska@dlalejdis.pl)
Tomasz Duszyński, „Słodkie życie, włoska śmierć”, Wydawnictwo Skarpa Warszawska, Warszawa, 2025.
Komentarze