Reżyser Marcin Sławiński sięgnął po sztukę Stevena Moffata i stworzył przedstawienie, które staje się współczesnym zwierciadłem społeczeństwa – rozświetlonego ekranami, ale zagubionego w świecie plotek, screenshotów, cyfrowych „prawd” czy braku relacji międzyludzkich.
Historia rozpoczyna się podczas wakacyjnego rejsu, na którym poznajemy brytyjskie małżeństwo – Petera i Debbie – oraz Elsę, ekscentryczną Amerykankę. Wydawałoby się, że to tylko wakacyjna znajomość zakończona wymianą uprzejmości i obietnicą utrzymywania kontaktu. Znamy ten schemat? Jednak kilka miesięcy później Elsa niespodziewanie staje w progu ich domu. Wtedy zaczyna się prawdziwa komedia pomyłek i zarazem dramat społeczny. Debbie zaczyna googlować nową przyjaciółkę i natrafia na niepokojące informacje. Czy Elsa naprawdę jest tą, za którą się podaje? A może plotki, półprawdy i internetowe strzępy faktów uruchamiają spiralę podejrzeń?
W tym domu, obok Petera, którego gra znakomity Michał Lewandowski i Debbie – w jej postać wcieliła się Ilona Chojnowska, są także dzieci – Alex (Jan Butruk) i Rosie (Barbara Garstka) – oraz pojawia się nieodłączny sąsiad (Paweł Wawrzecki) i posterunkowy Junkin (Andrzej Grabarczyk). Każda z tych postaci wnosi własny akcent – od młodzieńczej obserwacji po groteskową nadgorliwość czy oficjalny dystans prawa. Jednak to właśnie Elsa, grana z niezwykłą energią i charyzmą przez Lucynę Malec, staje się sercem i iskrą przedstawienia. Jest niczym katalizator, który burzy spokój, wywraca schematy i zmusza bohaterów do skonfrontowania się z samymi sobą. Lucyna Malec świetnie balansuje między ekstrawagancją a niepokojem – jej Elsa jest komiczna, niepokojąco prawdziwa, a momentami przerażająca ze swoim jokerowskim uśmiechem na twarzy.
Michał Lewandowski jako Peter dobrze oddaje wahanie i bezradność mężczyzny, który chciałby zachować spokój, ale wikła się w sieć podejrzeń. Ilona Chojnowska w roli Debbie nadaje postaci powściągliwości, czasem aż nadto reaktywnej – lecz właśnie dzięki temu kontrastuje z barwną Elsą. Młodzi aktorzy (Jan Butruk i Barbara Garstka) wnoszą naturalność i świeżość. Tymczasem kreacja Pawła Wawrzeckiego jako marudzącego sąsiada oraz formalna obecność posterunkowego w postaci Andrzeja Grabarczyka dopełniają obrazu świata, w którym nikt nie jest wolny od oceny.
Scenografia Wojciecha Stefaniaka przenosi widza do pozornie zwyczajnego, „cukierkowego” wnętrza domu. W tej codziennej przestrzeni rozgrywają się największe absurdy – a każdy mebel, każdy element staje się niemym świadkiem rosnącego napięcia. Kostiumy Sylwestra Krupińskiego dodatkowo podkreślają kontrasty między bohaterami, a wizualizacje Jakuba Psui otwierają scenę na szerszą perspektywę – od wakacyjnego rejsu po symboliczne kadry przypominające o sile obrazu w epoce internetu. Całość oprawy jest spójna, a zarazem lekko przerysowana, dzięki czemu dobrze współgra z czarnym humorem sztuki.
„Usuń ze znajomych” nie jest wyłącznie farsą. To gorzka przypowieść o czasach, w których jedno kliknięcie potrafi zniszczyć reputację, a relacje bywają kasowane tak łatwo, jak zdjęcia w chmurze. Bohaterowie spektaklu są metaforą nas wszystkich – żyjących w świecie, gdzie prawda miesza się z plotką, a opinia innych bywa ważniejsza niż rozmowa twarzą w twarz. Gdzie nasze własne granice przekraczane są przez innych lub, co gorsza, przez nas samych.
Elsa, ze swoją ekstrawagancją i niejednoznaczną przeszłością, jest niczym personifikacja internetu – przyciągająca, nieprzewidywalna, pełna tajemnic i nie do końca wiarygodna. Peter i Debbie przypominają zaś współczesnych użytkowników sieci – rozdartych między potrzebą zaufania a ciągłym lękiem przed oszustwem. Alex i Rosie kreują młodsze pokolenie – niby obeznane z technologią, ale często bierne wobec jej pułapek.
Widz wychodzi z teatru rozbawiony, ale też zaniepokojony. Bo czy sami nie jesteśmy jak bohaterowie tej historii? Czy nie budujemy obrazów ludzi na podstawie kilku informacji z internetu? Czy nie kasujemy znajomości jednym impulsem, zamiast rozmawiać?
Spektakl przypomina, że prawdziwe emocje nie mają przycisku „delete”, a więzi nie da się filtrować jak zdjęć na Instagramie. To współczesna komedia, która przeradza się w społeczną diagnozę – gorzką, a zarazem niezwykle trafną. „Usuń ze znajomych” to inteligentne, pełne czarnego humoru lustro, w którym przegląda się każdy z nas. To przedstawienie, które pokazuje, że dziś relacje są jak domki z kart – efektowne, lecz kruche, gotowe runąć przy pierwszym podmuchu internetowej plotki. A teatr, jak zawsze, najcelniej obnaża prawdę, której w codzienności wolimy nie widzieć.
Joanna Sieg-Ulanowicz
(joanna.sieg-ulanowicz@dlalejdis.pl)
Spektakl „Usuń ze znajomych”, Teatr Kwadrat, Warszawa, 2025.
Fot. Teatr Kwadrat