To opowieść o pięciu pozornie przypadkowych osobach, które trafiają na eksperymentalną terapię uzależnienia od telefonu komórkowego. Blogerka modowa, konsultant biznesowy, zbuntowana emerytka, młody weteran gabinetów psychologicznych oraz były więzień spotykają się w jednym miejscu – a wraz z kolejnymi etapami terapii na jaw wychodzą głęboko skrywane sekrety. Terapia szybko przestaje być bezpieczna, staje się coraz bardziej brutalna i przypomina szaloną jazdę kolejką górską ku niespodziewanemu finałowi. Kim naprawdę jest ekscentryczny terapeuta? I czy bohaterowie dostaną drugą szansę na zerwanie ze zgubnym nałogiem?
Fabuła rozwija się jak analiza przypadku w gabinecie psychologicznym. Sceny odsłaniają mechanizmy wyparcia, projekcji i kompulsywnej potrzeby kontroli. W epoce, w której algorytmy wiedzą o nas więcej niż my sami, bohaterowie stają twarzą w twarz z własnymi sekretami.
Emerytka Geena w wykonaniu Ewy Ziętek jest postacią z pozoru anachroniczną, lecz w istocie najtrzeźwiej patrzącą na chaos młodszego pokolenia. Aktorka gra subtelnie, z wyczuciem pauzy i ironii, czyniąc z Geeny figurę sumienia. Jej spokój kontrastuje z nerwowością reszty bohaterów – jak analogowy zegar tykający w świecie powiadomień push. Alisha, grana przez Aleksandrę Radwan, to uosobienie współczesnej tożsamości rozproszonej między Instagramem a realnym doświadczeniem. Radwan buduje postać na granicy kruchości i buntu; jej spojrzenia mówią więcej niż dialogi. Psychologicznie Alisha przypomina trochę osobę funkcjonującą w permanentnym FOMO, czyli lęku przed wypadnięciem z obiegu – co prowadzi ją do decyzji impulsywnych i autodestrukcyjnych.
Podwójna rola Brata Sebastiana i Doktora Schneidera w interpretacji Marcina Piętowskiego jest aktorskim popisem. Piętowski zręcznie różnicuje obie postaci: pierwszy jest pełen wewnętrznego napięcia, drugi chłodny i analityczny jak terapeuta rozkładający ludzkie dramaty na czynniki pierwsze. To jak starcie emocji z racjonalizacją, serca z umysłem.
Craig, którego gra Karol Kossakowski, to człowiek rozdarty między wizerunkiem a prawdą o sobie. Aktor nadaje mu rys neurotycznej ambicji; Craig przypomina menedżera własnego życia, który nagle traci kontrolę nad narracją. Z kolei Mark w wykonaniu Patryka Pietrzaka wnosi energię i cyniczny humor, który staje się mechanizmem obronnym. Pietrzak gra bardzo dynamicznie, z nerwem. Douglas, interpretowany przez Artura Kujawę, jest najbardziej zagadkowy – stonowany, wycofany, były więzień, który ma swoje do powiedzenia. Kujawa operuje czasami ciszą, a jego milczenie bywa głośniejsze niż krzyk.
Scenografia oszczędna, oparta na chłodnym świetle i projekcjach ekranów, potęguje wrażenie bycia obserwowanym. Widz czuje się jak uczestnik eksperymentu społecznego, w którym granica między sceną a widownią się zaciera. Spektakl dotyka tematów kontroli, narcyzmu cyfrowego i potrzeby akceptacji, zjawisk opisanych przez współczesną psychologię jako fundament kryzysu relacji.
Największą siłą przedstawienia jest jednak jego metaforyczność. Telefon staje się współczesnym odpowiednikiem zwierciadła z baśni. Pokazuje nie to, kim chcemy być, lecz kim jesteśmy naprawdę. Zaskakujące zakończenie, w którym ujawniony zostaje sekret zmieniający perspektywę całej historii, działa jak zimny prysznic i zmusza do ponownej interpretacji wcześniejszych scen. Tego typu rozwiązanie powoduje, że spektakl nie jest tylko czarną komedią.
„Każdy Twój telefon” to spektakl aktualny, inteligentny i emocjonalnie angażujący. Polecam go wszystkim, którzy chcą zobaczyć na scenie odbicie własnych cyfrowych przyzwyczajeń i przekonać się, że czasem najtrudniej rozłączyć się nie z siecią, lecz z własnym lękiem.
Joanna Sieg-Ulanowicz
reż. Michał Staszczak , „Każdy Twój telefon”, Teatr Kwadrat im. Edwarda Dziewońskiego, Warszawa.
Fot. Marta Ankiersztejn
Komentarze