„STWORCIO nie lubi swojej pupy!” – recenzja

Recenzja książki „STWORCIO nie lubi swojej pupy!”.
Niebieski, puchaty, z malutkimi rogami i uroczymi, wielkimi oczami, które roztapiają serce. „STWORCIO nie lubi swojej pupy!”, nie akceptuje także swoich rąk, stóp ani żadnej innej części ciała i zawsze znajdując coś, co mu się nie podoba. Szczęśliwie, ma on wsparcie w chłopcu, który postanawia udowodnić mu, jak bardzo się myli w swojej ocenie.

Jakie są Wasze pierwsze wrażenia, gdy patrzycie na okładkę tej książki? Czyż ten stworek nie wygląda uroczo i słodko? Ma piękny niebieski kolor, wielkie, błyszczące oczy i mięciutkie futerko, niestety nasz bohater nie widzi siebie w ten sposób. Za każdym razem, gdy przegląda się w lustrze, zawsze znajdzie coś, co mu się nie podoba. Myśli, że jego oczy są zbyt ogromne, przez co często chodzi ze spuszczoną głową. Nie lubi się uśmiechać, ponieważ nie podoba mu się wygląd jego dwóch szpiczastych zębów. Nie akceptuje swojej sierści, która pokrywa całe jego ciało. Martwi się, że jest zbyt niski i ciągle się mierzy, a jego dłonie zawsze są schowane w kieszeniach lub pod kołdrą, ponieważ uważa, że są brzydkie.

Stworcio mieszka w szafie pewnego chłopca, który go uwielbia i traktuje jego wady jak wyjątkowe zalety. Z ogromną czułością i życzliwością stara się zmienić negatywne myślenie Stworka, aby ten dostrzegł, jak jego odmienność czyni go wyjątkowym. Czytając tę krótką historię pozwoliłam sobie na chwilę refleksji, czy i mnie otaczają ludzie, którzy w tym w czym ja widzę jedynie swoje niezadowolenie, są tacy, którzy zauważają piękno. Z całym zadowoleniem stwierdziłam, że tak – czego życzę z całego serca każdemu.

Czytanki dla dzieci mają to do siebie, że choć są piękne i urzekające, zwykle dla mnie za krótkie. „STWORCIO nie lubi swojej pupy!” to niedługa opowieść oprawiono w twardą, kwadratową okładkę. Książka jest wykonana bardzo jakościowo, choć jej niestandardowy format wydał mi się mało poręczny. Kto by się tym przejmował, gdy wnętrze jest tak czarujące. Wyjątkowa kreska ilustratora tworzy przesłodką szatę graficzną. Słodkości. Tę książkę nie tylko chce się czytać, choć tekstu jest w niej naprawdę ubogo, ale ją się chce oglądać, przeglądać i zachwycać!

Swoją drogą, bardzo się cieszę, że na rynku wydawniczym pojawia się coraz więcej książek dla dzieci poruszających temat samoakceptacji. Smuci jednak to, że żyjemy w czasach, w których samoakceptacja jest trudnym wyzwaniem, wymagającym wsparcia i ogromu wewnętrznej siły. Co równie przerażające, problem z pokochaniem siebie – nie tyczy się to jedynie dzieci, ale w dużej mierze także i dorosłych.

Książka ta jest cenną i wartościową metaforą. Uczy, aby dostrzegać pozytywne aspekty życia oraz zauważać, że wokół nas są ludzie, którzy potrafią dostrzec nasze wewnętrzne piękno. Osobiście totalnie w niej przepadłam. Według mnie jest to treściwy, mądry przekaz ubrany w przeuroczą historię o stworku, dla którego każdy komplement to pretekst to wstydu. Podsumowałabym tę czytankę krótko – każdy jest wyjątkowy na swój sposób.

Klaudia Dydymska
(klaudia.dydymska@dlalejdis.pl)

Antoine Dole, „STWORCIO nie lubi swojej pupy!”, Wydawnictwo Babaryba, Warszawa 2024.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat