Rozpoczyna ostatni tydzień karnawału zakończony środą popielcową. W tym roku przypada 3 marca.
Dawniej objadano się słoniną, boczkiem i mięsem, które suto zapijano wódką. Obecnie najpopularniejszymi potrawami są pączki i faworki, zwane również w niektórych regionach chrustem lub chruścikami. Dawniej, przyrządzając pączki, nadziewało się niektóre migdałem lub orzechem. Wierzono, że kto na taki trafi, będzie mieć w życiu szczęście. W innych krajach pączki różnią się nieco od polskich. Wynika to z używania specjalnej mąki i trochę innego sposobu smażenia w tłuszczu, np. smaży się je tylko kilkadziesiąt sekund, dzięki temu tłuszcz nie wsiąka do środka. Nasze prababki pamiętają jednak czasy, a było tak do XIX wieku, kiedy święto to było zarezerwowane tylko dla kobiet. Był to dzień hulanek i zabaw mężatek, czasem również młodszych dziewcząt.
Każda tradycja jest warta kontynuowania i nie warto wyrzucać sobie, że przystosujemy ją do realiów dzisiejszych czasów. Nawet nieco zmodyfikowane tradycje są częścią naszej kultury. Dziś tłusty czwartek stał się głównie świętem kulinarnym. Pączki i faworki jada się często od rana do wieczora. W niektórych częściach Polski przyjął się też zwyczaj obdarowywania się wzajemnie tymi łakociami. W tłusty czwartek objadanie się jest dozwolone, a nawet wskazane. Jak mówią babcie: „Jest to jedyny dzień w roku, gdzie nie liczymy kalorii, a żaden pączek nie tuczy”. Zatem możemy pożegnać się z dietami i odłożyć je na półkę, przynajmniej na ten jeden dzień. Przecież trzeba zjeść, chociaż jednego pączka w imię pomyślności w naszym życiu.
Wioleta Derkowska
(redakcja@dlalejdis.pl)
Komentarze