Tłumaczyłoby to moje rozdygotanie emocjonalne podczas czytania „siedemnastki”, bo właśnie ten tom czytało mi się z nieco większymi emocjami niż poprzednie. Seria rozbudowała się do pokaźnych rozmiarów, co tylko pogłębiło moją więź z bohaterami, tworzonymi przez nich relacjami, ogromem problemów, z którymi się mierzyli i wszystkimi wzlotami oraz upadkami, przez które razem z nimi przechodziłam. Z ogromnym smutkiem, lecz dużą dozą zrozumienia dla Yaongyi, kończymy ten piękny rozdział i stawiamy przysłowiową „kropkę” – przynajmniej jeśli chodzi o główną historię.
Wystarczy tych sentymentów, pochylmy się jeszcze nad tym, czego tak naprawdę możemy się spodziewać po najnowszym tomie „True Beauty”. Poprzednia część była w moim odczuciu bardzo solidnym wstępem i przygotowaniem czytelników na to, co miało wydarzyć się w „siedemnastce”. Co tu dużo mówić, po prostu spełnia się największy koszmar Jugyeong – jej prawdziwa twarz zostaje ujawniona, a dziewczyna musi zmierzyć się z falą komentarzy, plotek i ogromnego zainteresowania ze strony innych.
Podoba mi się zastosowana w tym miejscu narracja, nie skupia się jedynie na osobistej katastrofie dziewczyny. Dużo mocniej wybrzmiewa w tym miejscu temat ceny popularności i tego, jak łatwo człowiek może zostać potraktowany jak produkt. Szczególnie mocno wybrzmiewa to w chwili, gdy Jugyeong odkrywa, kto stoi za całym zamieszaniem (proszę Państwa, a więc znalazł się tu także wątek detektywistyczny).
Jej reakcja jest pełna emocji, na głowę spada jej cały dotychczas zbudowany przez nią świat – przez lata żyła przecież w przekonaniu, że swój naturalny wygląd powinna ukrywać. Gdy więc nagle staje się on tematem ocen i komentarzy milionów ludzi, jest to dla niej ogromne przeżycie. Ten wątek pokazuje, jak wielką presję potrafią wywoływać oczekiwania innych i jak trudno jest zaakceptować siebie, gdy przez długi czas próbowało się dopasować do narzuconych standardów. Dziewczyna czuje się na tyle przytłoczona, że wycofuje się z dotychczasowego życia i wyjeżdża na wieś. To trochę tak, jakby rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady, ona wybiera jednak peryferie. Łatwo oceniając, można zarzucić jej ucieczkę od narastających problemów, ale właśnie tam dostaje coś, czego przez większość historii bardzo jej brakowało – spokojne spojrzenie na samą siebie.
Naszły mnie osobiste przemyślania, że i mnie przydałby się taki wyjazd. Obecnie mogę jedynie sobie o tym pomarzyć, niemniej podoba mi się sama idea takiego wyjazdu. Jugyeong spędza go na licznych spotkaniach ze starszymi i bardziej doświadczonymi życiem osobami. Ich podejście do życia, spokój i cierpliwość daje jej zupełnie inną perspektywę i dystans. Problemy, które w młodym wieku wydają się końcem świata, z czasem mogą wyglądać zupełnie inaczej.
I właśnie dlatego zakończenie głównego wątku uważam za całkiem satysfakcjonujące. Autorka wróciła tym samym do początku – do problemu, który od początku był ważną częścią historii bohaterki. Zatoczyliśmy w tej narracji pewne wartościowe koło. Na początku poznaliśmy dziewczynę, która była przekonana, że aby zasługiwać na akceptację i miłość, musi zmienić swój wygląd. Kończymy tę serię z poczuciem, że dziewczyna zaczyna rozumieć, że jej wartość nigdy nie zależała od makijażu. To w dzisiejszych czasach bardzo cenne przesłanie.
Nie spodobała mi się w tym wszystkim jedynie dynamika wydarzeń. Przemiana w samej Jugyeong zachodzi bardzo dynamicznie i nieco zbyt szybko, trochę nadnaturalnie. Przez wiele tomów historia jak przysłowiowy bumerang powracała do wewnętrznego źródła problemów bohaterki, czyli braku jej samoakceptacji. Zmiana wartości i odmiana sposobu myślenia w 17 części dzieje się ot tak, jakby za sprawą pstryknięcia palcami… niezmiennie jednak podoba mi się kierunek, w którym Yaongyi zdecydowała się poprowadzić ten wątek.
Pamiętajmy, że „True Beauty” to nie tylko historia o Jugyeong, bo mniej lub bardziej były tam obecne także inne postacie. Ich historie także w pewien sposób zostały domknięte. Miło było zobaczyć, jak potoczyły się dalsze losy Seojuna, ponieważ jego postać przeszła przez całą serię naprawdę długą drogę. Z chłopaka, którego poznaliśmy na początku, stał się kimś znacznie dojrzalszym, a jego relacja z Jugyeong pozostawiła po sobie sporo emocji. Suho zaś po raz kolejny pokazał, jak ważne jest dla niego wsparcie Jugyeong, szczególnie w trudniejszych momentach. Ich relacja na tym etapie jest już zdecydowanie spokojniejsza i dojrzalsza, co dobrze pasuje do finałowego charakteru tej części.
Nie omieszkam wspomnieć, że druga połowa tomu jest pewnym zaskoczeniem. Po zakończeniu głównej historii dostajemy kilka opowieści pobocznych poświęconych innym bohaterom. Początkowo obawiałam się, że wybiją mnie one z rytmu po emocjonalnym finale Jugyeong, ale ostatecznie okazały się całkiem przyjemnym dodatkiem. Nie wszystkie zainteresowały mnie w równym stopniu, ale miło było zajrzeć bliżej do życia postaci, które towarzyszyły nam przez wcześniejsze tomy.
Graficznie „True Beauty” nadal zachwyca – kreska Yaongyi jest jednym z największych atutów serii, a szczególnie dobrze wypada sposób przedstawiania emocji bohaterów. Charakterystyczne stroje, fryzury i makijaże wciąż robią wrażenie, a ilustracje świetnie współgrają z bardziej emocjonalną historią. Siedemnasty tom prezentuje się również bardzo dobrze od strony technicznej – liczy 320 stron, ma miękką oprawę i format 150 × 230 mm. Wydanie jest estetyczne, czytelne i spójne z poprzednimi częściami, dzięki czemu cała seria świetnie prezentuje się na półce.
Siedemnasty tom „True Beauty” zostawił mnie z przyjemnym, trochę nostalgicznym uczuciem. Cieszę się, że główna historia dostała zakończenie i nie została niepotrzebnie przeciągnięta, choć jednocześnie szkoda żegnać się z Jugyeong, Suho i Seojunem. Podoba mi się, że finał wraca do najważniejszego pytania całej serii – czym jest prawdziwe piękno i czy można nauczyć się akceptować siebie bez oglądania się na innych. Nie wszystkie rozwiązania były idealne, ale ostatecznie czuję, że historia dostała satysfakcjonujące zakończenie, a dodatkowe opowieści pozwalają jeszcze na chwilę rozkoszować się stworzonym przez Yaongyi światem.
Klaudia Dydymska
Yaongyi, „True Beauty 17”, Wydawnictwo Jaguar, Warszawa, 2026.
Komentarze