Poprzednia część stanowi świetne przejście i solidną podstawę pod wydarzenia, które dopiero nadejdą. A później… robi się naprawdę wyjątkowo. Dziewiąty tom wnosi prawdziwy powiew świeżości — dosłownie przenosimy się na plan programu Prince of Prince! Jugyeong rozpoczyna swoją przygodę jako profesjonalna makijażystka, a wraz z nią trafiamy do świata show-biznesu pełnego blasku, rywalizacji i… sztucznych uśmiechów.
Program, w którym pracuje, to konkurs na najpiękniejszą twarz promującą nową linię kosmetyków — idealna okazja, by w centrum uwagi znaleźli się zarówno Seojun, jak i (oczywiście!) Suho. Tylko dlaczego Suho, który dotąd unikał świateł kamer, nagle zaczyna interesować się tym środowiskiem? Czy to zwykła zawodowa ciekawość, czy może znowu chodzi o Jugyeong?
Jest to chyba moja ulubiona część, ponieważ oferuje czytelnikowi coś więcej: większą emocjonalną głębię, wyraźniej zarysowane motywy oraz mocny akcent położony na rozwój wewnętrzny bohaterów. Relacje stają się bardziej intensywne, wiele scen na długo zostaje w pamięci, a całość nabiera dojrzalszej i bardziej poważnej narracji. Dzięki temu dziewiąty tom wyraźnie wyróżnia się na tle poprzednich części i — co mnie absolutnie nie dziwi — prawdopodobnie stał się moim faworytem, bo czyta się go z ogromnym zaangażowaniem.
Komiks czyta się bardzo szybko, a jednocześnie towarzyszy temu sporo emocji. Autorka zaprasza w podróż do przeszłości, co pozwala lepiej zrozumieć zachowania i wybory bohaterów. Historia jest wciągająca i świetnie nadaje się na jedno popołudnie – z czystą przyjemnością można ją pochłonąć w kilka godzin.
Jakie ważne tematy pojawiają się w tym tomie? Oprócz kwestii związanych z samooceną i pewnością siebie autorka porusza także problem overthinkingu, zazdrości, kryzysów w związku i trudnej przeszłości. Trudności związane z niezdrowymi nawykami żywieniowymi czy zastraszaniem także pojawiają się w fabule. Część z nich była już sygnalizowana we wcześniejszych tomach, jednak bardzo doceniam, że wciąż pojawiają się nowe wątki – realne i bliskie codzienności, a przede wszystkim potrzebne! Skoro mowa o realizmie, ogromnie cenię autentyczność tej historii. Poruszane są tu problemy, z którymi mierzy się wiele osób.
Podoba mi się również to, że pojawiają się lekko wstydliwe dla bohaterów momenty – te krótkie chwile zażenowania, które nie każdemu odpowiadają, ale jednocześnie świetnie oddają prawdziwe życie. Przypominają, że codzienność bywa niedoskonała i że to zupełnie normalne. „True Beauty” subtelnie przypomina, że piękno nie zawsze wygląda tak, jak widzimy je na ekranie.
Bardzo przypadł mi do gustu także wątek romantyczny! Po przeczytaniu dwóch ostatnich tomów nadal nie potrafię jednoznacznie zdecydować, czy jestem „team Suho”, czy „team Seojun”. Obaj bohaterowie mają swój urok i każdy z nich jest wyjątkowy na swój sposób. Suho zwraca uwagę na szczegóły, jest spokojny, opanowany i sprawia wrażenie niemal idealnego. Seojun natomiast wydaje mi się bardziej realistyczny – bywa zagubiony i popełnia drobne błędy. Mimo to obaj są niezwykle czarujący i na miejscu Jugyeong sama nie wiedziałabym, którego z nich wybrać.
Wciąż uważam, że ta seria to coś więcej niż zwykły komiks, o którym szybko się zapomina. Znajdziemy tu interesującą, poruszającą opowieść, która nie tylko bawi, ale też podejmuje ważne tematy, warte szerszej rozmowy. To historia, z której naprawdę można wyciągnąć wartościowe wnioski – i dla mnie jest to ogromna zaleta. Akcja została poprowadzona sprawnie, a zwroty fabularne potrafią zaskoczyć.
„True Beauty 9” to kolejny tom serii, który bardzo mi się spodobał. Moim zdaniem cały cykl zdecydowanie warto poznać – nie tylko dostarcza świetnej rozrywki, ale też podejmuje trudniejsze, ważne tematy. Z przyjemnością mogę polecić całą serię.
Klaudia Dydymska
Yaongyi, „True Beauty 9”, Wydawnictwo Jaguar, Warszawa, 2025.
Komentarze