Lucy to postać intrygująca, choć niełatwa do polubienia. Jej szorstkość, oschłość i ciągłe pozostawanie „w tle” sprawiają, że nie jest typową heroiną, której się kibicuje. Jednak to właśnie dzięki jej perspektywie autorka stworzyła wyjątkowo wnikliwy obraz wewnętrznych przeżyć i refleksji. Ogromna ilość monologów wewnętrznych i myśli Lucy, choć mocno przeważa nad dialogami, stanowi specyficzny urok tej lektury.
Należy podkreślić piękny, wysublimowany język autorki, który niczym pędzel maluje obrazy przed oczami czytelnika i buduje niepowtarzalny klimat. To właśnie styl Charlotte Brontë jest nie do podrobienia. Lektura, inspirowana wątkami autobiograficznymi, pozwala czytelnikowi zajrzeć w głąb duszy samej autorki, jej niespełnionych pragnień i chwil cierpienia. Poruszana jest tu tematyka samotności, konwenansów społecznych, różnic klasowych oraz skomplikowanych relacji, a na szczególną uwagę zasługuje motyw religii prowadzony w sposób, który można odnieść do dzisiejszych realiów.
Lektura tej obszernej powieści wymaga jednak cierpliwości. Długość i liczne opisy wewnętrzne mogą wywoływać chwile znużenia. Akcja momentami toczy się szybko, by zaraz zwolnić, dając przestrzeń do refleksji. Interesujące są perypetie miłosne bohaterki. Relacja z głównym bohaterem budzi początkowo irytację, jednak to skomplikowane uczucie oraz samo zakończenie dostarcza wielu emocji.
„Villette” daje również szansę na samodzielne budowanie portretu psychologicznego postaci, racząc czytelnika jedynie szczątkowymi informacjami. Jakkolwiek jest to klasyka ponadczasowa, która znajduje swoje odzwierciedlenie w obecnych czasach. „Villette” to dzieło, którego warto posmakować.
Ilona Podsiadła
Charlotte Brontë, „Villette”, Wydawnictwo MG, 2025.
Komentarze