„13 powodów” – recenzja

Recenzja książki „13 powodów”.
Oto powieść, która stała się inspiracją do wyprodukowania przez Netflix serialu o tym samym tytule. Czy dasz jej szansę, zanim klikniesz „play”?

Recenzję powieści Jay’a Ashera chciałabym rozpocząć słowami: „nowa na polskim rynku powieść...”, niestety nie byłaby to prawda. Opatrzone serialową okładką i wzbogacone kolorowymi fotografiami – kadrami z serialu – „13 powodów” to trzecie polskie wydanie powieści, którą zrecenzowałam na portalu dlaLejdis półtora roku wcześniej, dokładnie w listopadzie roku 2015. Miała ona wówczas średnio atrakcyjną wizualnie okładkę rodem z podupadającego banku zdjęć i delikatnie różniący się tytuł: „Trzynaście powodów”. Ponieważ jednak Netflix jest obecnie bardzo modny, a jego produkcje chętnie oglądane i polecane, Rebis postanowił wydać książkę ponownie. Co oczywiście z marketingowego punktu widzenia jest decyzją rewelacyjną.

Półtora roku temu powieść nie skradła mojego serca, ani nawet nie zyskała sympatii. Uznałam ją wówczas za niewartą uwagi dojrzałego czytelnika, za to dobrą dla młodszych pokoleń, zwłaszcza młodzieży gimnazjalnej. Asher przedstawił w niej wydarzenia, które w pewnym wieku i okolicznościach wydają się kataklizmem na miarę końca świata, ale z perspektywy czasu są przesadzone. Ot, burza hormonów, niecierpliwość, poznawanie siebie, kształtowanie charakteru. To oczywiście przykre i poważne, że młodzi ludzie nie mają lub nie chcą zwrócić się o pomoc do dorosłych, zamiast tego wolą targnąć się na swoje życie, ale jednocześnie czytanie o tym, jak ktoś zabija się bez powodu... Nie wiem, widocznie to nie dla mnie. Zdecydowanie wyrosłam z nastoletniego współodczuwania, bo zamiast żalu i współczucia czułam wyłącznie irytację i znudzenie. Z przewagą dla tego drugiego.

Obecnie książka nie wydała mi się dużo lepsza. Pomysł na nią uważam za naprawdę ciekawy, sam schemat – szkielet powieści – również nie budzi moich wątpliwości. Tym, co zawiodło, jest wykonanie. Fabuła, która do pewnego momentu trzyma w napięciu i intryguje, ale w końcu – kiedy już zorientujemy się, że nigdy nie nastąpi spodziewane „bum” – rozczarowuje. Warstwa emocjonalna, którą zrozumie i w którą wczuje się jedynie młodszy czytelnik.

Abstrahując od książki, serial produkcji Netflixa naprawdę mnie zainteresował. Zwiastuny pozwalają założyć, że został nakręcony z pompą, by w efekcie trafił do grupy większej niż tylko rozemocjonowani nastolatkowie. (Biorąc pod uwagę fakt, że połknęłam haczyk, można założyć, że się udało). Jeszcze nie miałam okazji obejrzeć żadnego odcinka, ale na pewno to nadrobię. Niedługo!

Olga Kublik
(olga.kublik@dlalejdis.pl)

Jay Asher, 13 powodów, Poznań, Rebis, 2017



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat