„Anatomia uległości” – recenzja

Recenzja książki „Anatomia uległości”.
Nie ma takiej kobiety, której nie dałoby się ujarzmić i nie ma takiej, która nie chciałaby zostać ujarzmiona. Niektórym tylko brakuje odwagi, by pragnienia wypowiedzieć na głos.

Na rynku pojawiła się kolejna powieść erotyczna dla kobiet. Kolejna, ale nie taka jak wszystkie inne – wyjątkowa. Podzielona na dwie części, raz powoduje w brzuchu przyjemne mrowienie, raz przypomina, że życie to nie tylko seks i erotyczne fantazje, że czasem wszystko się komplikuje i trzeba dużo siły i odwagi, by przywrócić spokój i ład.

Historię pełną pasji, ale również niedomówień, niepewności i smutku ma przed sobą dwoje bohaterów: Melania Duvall i Adam Harding. Na początku książki jeszcze się nie znają, mężczyzna zauważa kobietę w klubie i zakłada się z kolegą, że zdobędzie tę wymagającą, niedostępną dla przeciętnego klubowicza kobietę, a następnie podbije jej serce i sprawi, że po raz pierwszy naprawdę się zakocha. Gdy odwiedza ją w pracy, a wkrótce otwarcie wyznaje, o co mu chodzi, zaskoczona Melania podejmuje wyzwanie. Rozpoczyna się gra, w której stawką jest miłość, ale osiągana poprzez orgazm, prawdziwe poznanie siebie, oddanie się najgłębszym fantazjom i odrzucenie pruderii.

Augusta Docher, chcąc napisać erotyczną powieść, ustawiła sobie poprzeczkę bardzo wysoko. Po ogromnym sukcesie serii o Grey’u i zalewie rynku wydawniczego publikacjami, których autorzy chcieli upić choć łyka z kieliszka popularności, na każdą kolejną książkę patrzono z podejrzliwością, szukając w niej podobieństw i zapożyczeń z tej jednej, uznanej za najlepszą. Aby wyjść z cienia E. L. James i zasłynąć z własnego nazwiska, Docher musiała stworzyć coś innego, własnego, oryginalnego. Na szczęście, kiedy przeczyta się jej „Anatomię uległości”, śmiało można orzec, że plan się powiódł. Nie jest to pusta erotyczna opowieść, która ma za zadanie wyłącznie szokować i podniecać tłumy, ale historia o „zwykłych-niezwykłych” ludziach. Zwykłych, bo borykających się z takimi samymi problemami jak my, niezwykłych, bo bogatych, mogących sobie pozwolić na życie na wyższym poziomie.

Choć książka podobała mi się już od pierwszych stron, to dopiero druga część pozwoliła mi odetchnąć z ulgą i utwierdzić się w przekonaniu, że zakończenie nie przyniesie rozczarowania, a ja nie będę musiała zmienić zdania. Lubię powieści, które są nieoczywiste i wnoszą coś nowego, łączą gatunki. Tu, według mnie, tak właśnie jest. Powieść erotyczna z czasem przeradza się w obyczajową, tematykę seksu znosząc na dalszy plan. Oczywiście mrowienie brzucha nie zniknęło aż do ostatecznego zamknięcia książki, ale zmalało, nieco uspokoiło, przerodziło się w ciekawość i niecierpliwość, co dalej, jaką decyzję podejmie już nie seksowna i wyzwolona panna Duvall, ale rozważna i odpowiedzialna kobieta. Dla tego odkrycia po „Anatomię uległości” zdecydowanie było warto sięgnąć.

Olga Kublik
(olga.kublik@dlalejdis.pl)

Augusta Docher, Anatomia uległości, Bielsko-Biała, Lucky, 2015



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat