„Blackpink. Księżniczki K-Popu” – recenzja

Recenzja książki „Blackpink. Księżniczki K-Popu”.
Jisoo, Jennie, Rose i Lisa. Znacie te dziewczęta?

Blackpink to zespół – od razu na wstępie zaznaczę – totalnie nie w moim klimacie. Dziewczyny może i mają kilka, wpadających w ucho kawałków, ale muzyka, którą tworzą, odbiega od tego, co lubię słuchać. Może gdyby ów girlsband zadebiutował w czasach, kiedy chodziłam do szkoły podstawowej, zostałabym ich wierną fanką (musiałyby konkurować ze Spice Girls, a to byłoby niezwykle trudne), ale teraz mam wrażenie, że jestem ciut za stara na ten typ muzyki. Dodam, że każda z dziewcząt jest ode mnie z 9 - 10 lat młodsza… Dlaczego więc, mimo że nie przepadam za Blackpinkiem, postanowiłam przeczytać i zrecenzować ich biografię? Odpowiedź jest prosta: po prostu je podziwiam.

Bohaterkami biografii są Jisoo, Jennie, Rose oraz Lisa, które tworzą zespół Blackpink. Na scenie są od niedawna, zadebiutowały w 2016 r. piosenkami „Boombayah” oraz „Whistle” z ich pierwszego albumu, który ukazał się 8 sierpnia 2016 r. I chociaż dziewczyny okupują show – business niespełna cztery lata, to styl i tempo, w jakim doszły do sławy, wydaje się być dla przeciętnego zjadacza chleba czymś niemożliwym. Myślę, że same dziewczęta, będąc jeszcze w wieku szkolnym nie miały pojęcia o tym, jak bardzo będą popularne, co zresztą zauważył sam autor – „Te cztery młode kobiety, zaharowujące się w studiach tanecznych YG Entertainment, nie miały zapewne pojęcia, że kiedyś ich imiona będą krzyczeć z nagłówków gazet od Nowego Jorku po Pekin.” Niesamowity, międzynarodowy sukces, jaki osiągnęły zawdzięczają tylko i wyłącznie sobie oraz swojej ciężkiej, a nawet katorżniczej pracy. Nie pomogły im koneksje rodziców; nie zrobiły kariery poprzez łóżko; nie znalazły się na scenie przypadkiem. Cała czwórka na ten sukces solidnie zapracowała.

Na kartach książki Adriana Besleya poznajemy kulisy sławy tego popularnego girlsbandu; dowiadujemy się, jak dziewczęta się zapoznały i w jaki sposób podbiły świat muzyki. Znajdziemy również informacje dotyczące prywatnego życia dziewcząt – jak pokonywały swoje lęki i słabości oraz z jakimi trudnościami przyszło im walczyć. Oprócz wielu ciekawostek dotyczących dziewcząt, w biografii znalazło się sporo szczegółów, które mogą zainteresować jedynie zagorzałego fana, czyli: opisy fryzur, makijażów, kulisy kręcenia teledysków czy spotkań w telewizji. Mnie te szczegóły bardzo nudziły. Z drugiej strony świadczą one o porządnym researchu, którego dokonał autor przed napisaniem całej historii zespołu.

„Blackpink. Książniczki K – Popu” to zdecydowanie pozycja dla prawdziwych fanów tzw. blinksów. Dla mnie była to momentami ciekawa, momentami nudnawa przygoda z nastolatkami, które uparły się, że spełnią swoje marzenia i postawiły na swoim.

Anna Stasiuk
(anna.stasiuk@dlalejdis.pl)

Adrian Besley, „Blackpink. Księżniczki K- Popu” , Burda Książki, Warszawa, 2020



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat