Nie wiem czy to dobrze, czy też źle. Nie wiem czy właściwie zinterpretowałam zawarte w książce porady. Jedno wiem na pewno: mam swój rozum i korzystać z tego typu wskazówek nie będę!
Ta niewielkiego formatu lekturka Heatherash Amary ma, przynajmniej w założeniu, być przewodnikiem dla kobiet, które pragną poprzez drogę samodoskonalenia wyzwolić swoje prawdziwe „ja”. Całość podzielona jest na dziesięć lekcji, podczas których autorka stara się, aby każda z nas zrobiła rentgen swojej duszy i starała się spojrzeć na siebie jako na istotę niezwykłą i niepowtarzalną. Wszystko podszyte jest filozofią buddyzmu, pradawną duchowością Bogini Ziemi oraz tradycją Tolteków. Po przeczytaniu tego bezcennego poradnika, każda kobieta, niemal na pstryknięcie palcem, powinna stać się pewna siebie, wyzwolić swoją seksualność oraz odzyskać jasność umysłu. Autorka ponadto gwarantuje nam życie w radosnej akceptacji samej siebie oraz w harmonii z przyrodą i innymi ludźmi!
Drogie Panie! Porzućmy zatem nadzieje, że cokolwiek zdziała żmudna praca nad sobą. Porzućmy swoje ideały, które się nigdy nie spełnią. I jedynego mężczyznę, którego kochamy na rzecz eksperymentowania w sferze seksualnej! Porzućmy wszystko i lećmy do księgarni po świeżutkie wydanie tegoż poradnika, bo inaczej zginiemy marnie. Bo oto przed nami dzieło, które zrobi z nas Wojowniczą Boginię.
A teraz na serio. Mam wrażenie, że książka jest kolejną z wielu pozycji przeznaczoną dla tych kobiet, które nie potrafią samodzielnie myśleć. Autorka stara się wtłoczyć do małych, kobiecych rozumków stek bzdur, które to mają naprawić wszystko wokół nas, o ile zaczniemy to stosować. Na każdej stronie można natknąć się na frazesy mówiące o magicznej ścieżce duchowości, o oczyszczeniu wewnętrznego naczynia, o wysyłanej w kosmos energii. Może i niektóre zaproponowane przez autorkę ćwiczenia nad sobą miałyby sens, gdybym nie musiała za każdym razem dziękować pradawnej bogini albo łączyć się z duchami Tolteków. O zgrozo! Zastanawiam się czy Heatherash Amara to prawdziwe imię autorki czy jakiś naszpikowany magią pseudonim zaczerpnięty z jakichś pradawnych wyznań.
Sama jestem kobietą i podejmuję pracę nad sobą w wielu płaszczyznach. Codziennie zmagam się z brakiem akceptacji siebie, ze swoimi wadami, emocjami. Życie stawia mnie w wielu sytuacjach, z którymi muszę sobie poradzić. Uważam, że idzie mi to całkiem nieźle. Uczę się na własnych błędach, wystrzegam się toksycznych ludzi, a każdy dzień staram się przeżyć tak jak ja chcę – w zgodzie z sumieniem i przekonaniami. I to mi wystarczy.
A „Boska i Wojownicza”? Cóż. Zawsze mogę przebrać się za Amazonkę i pobiegać po osiedlu. Myślę, że wtedy zostanę w pełni oczyszczona, ale tylko z dobrej reputacji.
Anna Kantorczyk
(anna.kantorczyk@dlalejdis.pl)
Heatherash Amara, „Boska i Wojownicza”, wyd. Studio Astropsychologii, Białystok, 2016 r.
Komentarze