„Bramy światłości tom III” – recenzja

Recenzja książki „Bramy światłości tom III”.
Zakończenie jest mistrzowskie. „Shine bright like a Daimon(d)”

Na trzeci tom „Bram Światłości” czekałam. Czekałam z niecierpliwością, ale też z pewną dozą niepewności. Po rewelacyjnym tomie pierwszym (dzięki któremu odrobinę polubiłam fantastykę; normalnie jej nie trawię) i rozczarowującym tomie drugim, zastanawiałam się, w jaki sposób autorka zakończy całą serię. Zrobiła to naprawdę zacnie. Aż żal było odkładać książkę i żegnać się z Daimonem – „twardym, niezniszczalnym sukinsynem”, Luckiem – „ jednak kumplem w pewnym sensie” i resztą.

Wyprawa do Stref Poza Czasem trwa. W tej ekipie nie brakuje ani problemów, ani powodów do kłótni. Jednak mimo przeróżnych trudności ekspedycja dociera wreszcie do Wielkiego Ergu – przestrzeni wypełnionej piachem oraz słońcem. Stamtąd też emanuje jasność, którą wyprawa chce odnaleźć.

Równolegle z ekspedycją autorka rozwija wątek Rajzela, który próbuje za wszelką cenę utrzymać porządek w Głębi zawzięcie udając Lucyfera. To zdecydowanie najlepszy i najbardziej humorystyczny wątek całej powieści.

Styl pisania Kossakowskiej jest… jedyny w swoim rodzaju. Inteligentny, ironiczny, z pazurem. Widać, że autorka ma niepowtarzalny charakter, któremu daje upust w swoich powieściach. Miejscami język jest prostacki, wręcz wulgarny, ale to w niczym nie ujmuje książce; wręcz przeciwnie - nadaje jej niepowtarzalny klimat i swojski koloryt.

Powieść pełna jest przygód, akcja niezwykle dynamiczna. Czytając, miałam wrażenie nieustannego ruchu; tam cały czas coś się działo! Cieszyłam się też, że dawni bohaterowie, których tak polubiłam w części pierwszej, wrócili. Daimon przestał zachowywać się jak nastolatek, a i Lucyfer zaczął prowadzić się jak na prawdziwego Władcę Podziemi przystało.

Do wielkich atutów serii „Bram Światłości” należą: barwność opisów, które wcale nie spowalniają akcji, a wręcz przeciwnie – powodują, że wyobraźnia pracuje na najwyższych obrotach; mnogość fantastycznych stworzeń i postaci oraz – co będę powtarzać do znudzenia – ten charakterny język.

Fanom twórczości Mai Lidii Kossakowskiej chyba książki nie trzeba polecać, natomiast osobom zaczynającym przygodę z twórczością autorki radzę sięgnąć po „Żarna Niebios” – pierwszą powieść z cyklu „Zastępy Anielskie”. Rewelacja. A samo zakończenie – wbija w ziemię pozostawiając smutek i żal, że to już koniec.

Polecam! Jak to powiedział mój znajomy – to jedyna kobieta z panteonu polskich pisarzy, która pisze fantastykę jak facet.

Anna Stasiuk
(anna.stasiuk@dlalejdis.pl)

Maja Lidia Kossakowska, „Bramy Światłości tom III”, Fabryka Słów, Lublin, 2018 r.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat