W literaturze istnieją książki, które wyłamują się z prostych kategorii. Nie są jedynie powieścią, tomikiem poezji czy esejem filozoficznym. Są pomostem między epokami, dialogiem między duszami, spotkaniem tego, co odległe, z tym, co bliskie. Do takich książek należy bez wątpienia „Ciao Goethe” Jacka Cygana — dzieło subtelne, osobiste, głęboko zakorzenione w literackiej tradycji, a zarazem zdumiewająco współczesne.
Zarówno Jacek Cygan, którego miałam okazję poznać, jak i Goethe, którego miałam okazję niejednokrotnie czytać, to postacie nietuzinkowe. Jacek Cygan zasłynął przede wszystkim jako autor tekstów piosenek, które przez dekady współtworzyły polski pejzaż muzyczny. Współpracował z największymi — od Ryszarda Rynkowskiego po Edytę Górniak. Ale Cygan to nie tylko „tekściarz”. To także poeta, dramaturg, człowiek sceny i literatury, laureat wielu nagród. W jego twórczości zawsze istniał głęboki pierwiastek humanistyczny — potrzeba dotknięcia tego, co niewyrażalne, a zarazem wspólne wszystkim ludziom: miłości, tęsknoty, przemijania. Byłam na „Życie jest piosenką” w Teatrze Polskim i po zakończonym koncercie nie chciałam wyjść z sali; nieustannie śpiewałam największe przeboje i nabrałam głębokiego przekonania, że gdyby nie Jacek Cygan, polska muzyka nie byłaby taka sama.
W „Ciao Goethe” Jacek Cygan oddaje hołd jednemu z największych duchów epoki romantyzmu — Johannowi Wolfgangowi von Goethe. Ten niemiecki poeta, dramaturg, prozaik, naukowiec i mąż stanu, urodzony w 1749 roku we Frankfurcie nad Menem, zapisał się złotymi zgłoskami nie tylko w literaturze niemieckiej, ale i światowej. Spotkanie Cygana z Goethem w „Ciao Goethe” ma charakter poetycki, ale i osobisty. Tytułowe „ciao” to włoskie przywitanie i pożegnanie jednocześnie — nieprzypadkowe, bo Włochy były dla Goethego miejscem duchowego odrodzenia. Cygan odbywa z nim podróż symboliczną — śladami geniusza, przez miasta, epoki i stany ducha.
Książka to mieszanka eseju, dziennika podróży, impresji literackiej i poezji. Autor nie tyle opowiada, ile medytuje. Język książki jest niezwykle liryczny, pełen metafor, aluzji, intertekstualnych odniesień. Cygan nie naśladuje Goethego, nie stawia się w jego cieniu. Raczej rozmawia z nim, czasem cicho, czasem z pasją, jakby siadał z nim na rzymskim tarasie i dzielił się myślami o świecie, który od czasów klasyka zmienił się, a jednak pozostał ten sam. Jednym z najmocniejszych walorów książki jest jej uniwersalizm. Choć mocno osadzona w literackich i historycznych kontekstach, pozostaje dostępna dla każdego czytelnika, który pragnie pogłębić swoje rozumienie świata poprzez kontakt z pięknem języka i idei. Cygan prowadzi nas przez labirynty myśli Goethego, nie jako przewodnik z przewodnika, lecz jako człowiek zakochany w słowie, który dzieli się swoją pasją z innymi.
W „Ciao Goethe” odnajdziemy echa włoskich podróży Goethego, jego zachwyt nad antykiem, nad formą, nad światłem śródziemnomorskim. Ale znajdziemy też współczesne refleksje nad Europą, nad sztuką, nad losem poety w świecie pełnym hałasu. Książka jest także świadectwem osobistej dojrzałości autora. Cygan nie szuka taniego efektu. Pisze z pokorą, ale i z błyskiem poetyckiej odwagi. Pozwala sobie na momenty wzruszenia, zadumy, humoru. Każdy rozdział to jakby krótka modlitwa — niekoniecznie religijna, ale głęboko duchowa.
Na szczególne uznanie zasługuje też kompozycja książki. Przemyślana, harmonijna, prowadzi czytelnika przez rozdziały niczym przez ścieżki ogrodu — każda z nich odkrywa inny pejzaż, inny wymiar myślenia. I choć Cygan nie unika tematów trudnych, jego ton pozostaje ciepły, serdeczny, pełen szacunku dla czytelnika i bohatera tej literackiej podróży.
Goethe — uosobienie harmonii między rozumem a uczuciem, między badaniem świata a jego kontemplacją — jawi się w tej książce jako symbol humanizmu, który się nie starzeje. Cygan nie boi się podjąć z nim dialogu. W jednym z rozdziałów pisze: „My, spadkobiercy twoich zachwytów, próbujemy znaleźć światło, które nie oślepia”. To zdanie streszcza istotę tej książki — pragnienie życia świadomego, pięknego, pełnego. Rozdział po rozdziale buduje się w czytelniku poczucie wspólnoty — nie tylko z autorem, ale i z Goethem, z przeszłością, z całą europejską tradycją duchową. To książka, która łączy — nie dzieli. Która szuka pomostów, nie murów. I choć pisana jest w czasach, gdy wiele głosów nawołuje do uproszczeń, do krzyku, do podziałów — Cygan proponuje coś innego. Czułość. Ciszę. Rozmowę.
Uważam, że książka „Ciao Goethe” pokazuje siłę literatury, które nie tylko opowiada, ale potrafi przemieniać. To cudowna, sentymentalna podróż nie tylko przez krajobrazy Italii czy Niemiec, ale przede wszystkim przez literaturę i duszę. To książka, którą warto mieć blisko. Polecam miłośnikom Jacka Cygana, Goethego i włoskich pejzaży.
Anna Stasiuk
(anna.stasiuk@dlalejdis.pl)
Jacek Cygan, „Ciao Goethe”, Wydawnictwo Marginesy, Warszawa, 2025.
Komentarze