„Cokolwiek uczyniliście” – recenzja

Recenzja książki „Cokolwiek uczyniliście”.
Świetny kryminał z obrazkiem współczesnej Warszawy w tle podejmujący kontrowersyjną problematykę.

„Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” – rzekł Jezus do swoich uczniów mówiąc o Sądzie Ostatecznym. „I ci pójdą na mękę wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego” – dodaje. Tytuł najnowszej powieści PM Nowaka nie jest przypadkowy, gdyż jej tematyka związana jest z ciemnymi sprawkami Kościoła. Mimo, że główny wątek dotyczy pedofilii wśród księży, książka w żaden sposób nie jest antyklerykalna. Pisarz nie krytykuje wiary ani kościoła, ale z drugiej strony – nie stara się oczyścić go z popełnionych błędów. Można powiedzieć, że podejmuje to zagadnienie, nie ujawniając przy tym czytelnikowi swojej opinii.

W Warszawie dochodzi do serii napadów na księży, którzy chodzą po kolędzie. Sprawę przejmuje komisarz Zakrzeński, który przeciwstawia się opinii o satanistycznym podtekście rabunków lansowanej przez atrakcyjną panią kryminolog. W tym samym czasie do prokuratora Wilka zgłasza się mężczyzna, który przyjeżdża do Polski zza oceanu. Opowiada mu o księdzu – pedofilu, który molestował go w dzieciństwie i prosi o pomoc. Przewrotny bieg wydarzeń sprawia, że mężczyźni łączą swoje siły i zaczynają prowadzić śledztwo na własną rękę ryzykując swoją reputację, a nawet życie.

Mimo wybujałej ambicji i dociekliwości, bohaterów ciężko określić ich mianem fachowców. Komisarz Zakrzeński to zwykły gbur o zbyt wysokim mniemaniu na swój temat, który nie umie przyjąć jakiejkolwiek krytyki. Z kolei prokurator Wilk to typ człowieka, który współczesny slang określiłby mianem melepety – niezbyt rozgarniętego popychadła. Więcej ich dzieli niż łączy, a ich relacja nie wychodzi poza sztywne służbowe ramy. Mimo tego, w sytuacjach podbramkowych, obaj potrafią stanąć na wysokości zadania. Uważam, że to bardzo miła odmiana. Każdemu mogą się kiedyś znudzić sztywni i kryształowi bohaterowie, nieprawdaż?

Początek powieści mocno mnie rozczarował. Miałam wrażenie, że akcja wlecze się w żółwim tempie, a wszystko jest szare, przeciętniackie i bez rozmachu. Jednak jak wiadomo dobry kryminał poznajemy nie po tym jak się zaczyna, ale po tym jak się kończy. Tak było i w tym przypadku. Z czasem wszystko nabrało tempa, a kolejne fałszywe tropy, domysły prowadzące donikąd sprawiły, że od książki nie można się było oderwać. Przy śledztwie prowadzonym przez bohaterów nawet wyjście do łazienki okazało się mało ważne.

Powieść, mimo braku efektów specjalnych i eksperymentów na fabule (co akurat uważam za duży plus), powinna zadowolić każdego miłośnika klasyki kryminałów. PM Nowak stworzył wciągającą, intrygującą historię, którą mogę polecić z czystym sumieniem. Tak czystym jakiego z pewnością nigdy nie mieli jego bohaterowie… Bo któż nie ma małych grzeszków na sumieniu?

Anna Kantorczyk
(anna.kantorczyk@dlalejdis.pl)

PM Nowak, „Cokolwiek uczyniliście”, wyd. Czarna Owca, Warszawa, 2015 r.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat