Jordan Kendrick jest na pozór zwyczajnym dzieckiem. Może troszkę cichszym, może bardziej wycofanym. Od zabaw z innymi dziećmi woli samotność. Codziennie wkłada swój ciasny i niemiłosiernie uwierający kołnierz istnienia, aby stawiać czoła rzeczywistości. Stara się żyć normalnie. A właściwie udawać. Bo piekło, które przeżywa za zamkniętymi drzwiami rodzinnego domu, ciężko nazwać życiem.
Kiedy brudna prawda wychodzi na jaw, początkowe niedowierzanie szybko przeradza się w gniew i wyrzuty sumienia. Nikt się nie spodziewał, że w tak spokojnej dzielnicy mogą dziać się rzeczy przekraczające ludzkie pojęcie. Molestowanie seksualne? Taśmy i zdjęcia z dziecięcą pornografią? Jak to możliwe? Przecież Kendrickowie byli tacy porządni, mili, zaangażowani w życie szkoły… A jednak.
Podobne pytania zadawała sobie Sarah Landen, sąsiadka i przyjaciółka oskarżonej rodziny. Kobieta po śmierci ukochanego męża samotnie wychowuje dwójkę dorastających synów i z trudem godzi obowiązki matki, opiekunki i jedynej żywicielki rodziny. Jednak w obliczu tragedii, bez wahania przyjmuje Jordana pod swój dach. Sarah będzie musiała skonfrontować własne wyobrażenie miłości i troski z traumatycznymi przeżyciami chłopca oraz zburzyć mur milczenia, który wokół siebie zbudował.
Powieść, mimo lekkiego tytułu, wcale nie jest lekka w odbiorze. Podczas czytania czułam niemal fizyczny ból i przez cały czas miałam wrażenie ściskania w żołądku. Autorka w skrupulatny, a zarazem wiarygodny sposób pokazała, co dzieje się w głowie dziecka, które doświadczyło seksualnej przemocy. Dziecka, które z jednej strony nienawidzi i nie wie czemu rodzicie robią mu te wszystkie straszne rzeczy, a z drugiej – kocha ich i pragnie, aby zostali razem z nim. Niektóre myśli chłopca wydawały się dość spójne, inne zaś płynęły niczym niekontrolowany strumień. I właśnie te drugie okazały się najstarszniejsze. Opowieść snuta przez małego Jordana jest naprawdę przejmująca i emocjonalnie wyczerpująca. Po skończeniu lektury czułam się jak kłębowisko brudu i zła. Słowa mają naprawdę wielką moc..
„Dobroć nieznajomych” to książka, po której przeczytaniu można odetchnąć z ulgą, że ta historia nie spotkała nas ani naszych bliskich. Jednak gdzieś tam, w przebłyskach świadomości, zaczynają się pojawiać pytania i wątpliwości. Czy aby na pewno to nas nie dotyczy? A może gdzieś w sąsiednim domu, na przeciwległej ulicy dzieje się coś niepokojącego, o czym nie mamy pojęcia?
Anna Kantorczyk
(anna.kantorczyk@dlalejdis.pl)
Katrina Kittle, „Dobroć nieznajomych”, wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa, 2017 r.
Komentarze