„Dobry kłamca” – recenzja

Recenzja książki „Dobry kłamca”.
Każdy z nas czasem kłamie. Jedne oszustwa są drobne i powodują dobre samopoczucie rozmówcy, inne duże i niosą poważne konsekwencje.

Co się jednak stanie, jeśli przez całe życie wypowiemy więcej kłamstw niż prawd?

Na rynku wydawniczym właśnie ukazała się nowa powieść z pogranicza gatunków: sensacji, kryminału i thrillera. Jej autorem jest Nicholas Searle – Brytyjczyk urodzony w Kornwalii, który przygodę z pisaniem książek rozpoczął dopiero w 2011 roku, gdy po wielu latach pracy dla nowozelandzkiego rządu wrócił do ukochanego kraju. „Dobry kłamca” jest jego debiutem, niemal czterystustronicową powieścią oprawioną w bardzo ładną i minimalistyczną, przypominającą kartkę starego papieru okładkę. Przykuwa wzrok wielkimi czerwonymi literami, a zatrzymuje uwagę akcją, która wciąga już od pierwszej strony.

Wraz z początkiem „Dobrego kłamcy” poznajemy jednego z głównych bohaterów – Roya – który szykuje się na spotkanie z poznaną przez Internet kobietą. Dowiadujemy się, że okłamał ją w sprawie imienia i podejrzewamy, że coś knuje, prawdopodobnie chce ją uwieść i wykorzystać. Chwilę później poznajemy drugą główną bohaterkę – Betty – która również nie jest bez winy, Royowi bowiem przedstawiła się jako Estelle. Para sobie wybacza te drobne zabiegi służące ostrożności i niezdradzaniu wszystkich danych nieznajomym i nawiązują relację. Jak sie wkrótce przekonujemy, bardzo bliską.

Rozdziały powieści traktujące o teraźniejszości przeplatane są rozdziałami retrospekcyjnymi, na dodatek ustawionymi od końca do początku, gdzie wszystko pięknie się łączy. Tuż przed finałem, którego oczywiście nie zdradzę, dokładnie w rozdziale czternastym (na osiemnaście), następuje charakterystyczne dla powieści typu mystery „opadnięcie szczęki”. Szok, podziw, niedowierzanie i nagłe olśnienie. W zasadzie uważam, że po kolejnym, piętnastym rozdziale powieść powinna się zakończyć. Wszystko bowiem, co następuje potem, niszczy ów cudowny „efekt wow”.

Jestem pełna podziwu, że debiut Searle’a jest tak udany. Autor napisał „Dobrego kłamcę”, jakby miał za sobą wiele lat praktyki i szereg publikacji okrzykniętych bestsellerami. Dzięki temu powieść czytałam z zapartym tchem, napięcie rozładowując dopiero na etapie czternastego i piętnastego rozdziału. Powtórzę raz jeszcze: reszta jest niepotrzebna. Składa się na morał typu „dobrzy ludzie gromadzą wokół siebie innych ludzi i są szczęśliwi, źli zaś kończą opuszczeni i zgorzkniali” – co niestety nie zawsze jest prawdą. Mimo tego polecam książkę wszystkim, a najbardziej miłośnikom tajemnicy i detektywistycznych śledztw. Nie zawiedziecie się!

Olga Kublik
(olga.kublik@dlalejdis.pl)

Nicholas Searle, Dobry kłamca, Warszawa, Wydawnictwo W.A.B., 2016



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat