„Duża kieszeń na kłopoty” – recenzja

Recenzja książki „Duża kieszeń na kłopoty”.
Problemy są dodatkiem, nie treścią życia.

Jak nauczyć nastolatków czerpania radości z każdej chwili? Bez komórki i internetu to zadanie wydawało się być niewykonalne, tym bardziej, że do tej pory bohaterowie byli… inni niż większość młodych ludzi w ich wieku. Każdy z nich miał swój mały, niedostępny świat oraz lęki determinujące ich postępowanie. Greta jest chuderlawą, anemiczną dziewczyną, którą rodzice faszerują witaminami i suplementami. Pola codziennie spędza czas w towarzystwie swoich kompleksów. Gutek zakłada maskę twardziela i ucieka z domu od nieustannie kłócących się rodziców, a Nikodem ma już dość wiecznie pijanego ojca.

Oprócz problemów tą czwórkę łączą jeszcze… wspólne wakacje spędzane nad polskim morzem. Oczywiście jakby kłopotów było mało, od kilkunastu dni pada deszcz, a przecież w takie dni czas płynie jeszcze wolniej. Znudzeni pogodą nastolatkowie siedzą w pobliskim barze. Wszystko się zmienia, kiedy wchodzi do niego zakapturzony szef gangu Mambo wraz ze swoim pomagierem i zaczyna snuć rozmowę o ukrytym skarbie przemytników i walizce pełnej pieniędzy…

Od tamtej pory rozpoczyna się szaleńczy wyścig z czasem. Bohaterowie będą musieli stawić czoła nie tylko lokalnym gangsterom, ale także policji, i rozjuszonym mieszkańcom okolicznych wiosek. Aby odnaleźć zaginiony skarb nie zawahają się skakać po budynkach, błądzić po ruinach starego zamku, a nawet wtargnąć do zakonu w przebraniach mnichów. A wszystko po to, żeby zdobyć pieniądze, które pozwolą spełnić im wszystkie marzenia. Jednak czy w tej dziwnej grze na pewno chodzi o zdobycie bogactwa, czy może jednak o coś innego?

Książka Agaty Mańczyk jest naprawdę świetną lekturą, nie tylko dla nastolatków. Autorka co i rusz zaskakuje nas niespodziewanymi zwrotami akcji, sytuacjami pełnymi napięcia oraz chwilami oczekiwania na to, co wydarzy się dalej. Miejscami miałam wrażenie, że powieść jest wręcz przeładowana mnogością różnych wydarzeń, co momentami bywało niezwykle męczące. Uważam jednak, że z punktu widzenia współczesnej młodzieży, która musi być poddawana nieustannemu działaniu różnych bodźców, to akurat można zaliczyć do licznych plusów książki.

Powieść przede wszystkim pokazuje, że w życiu są wartości dużo ważniejsze od pieniędzy i sławy, a wszystkie nasze ograniczenia zaczynają się i kończą w naszej głowie. Że nie ma sytuacji bez wyjścia, a jedyne co może nam je przesłonić, to czubek własnego nosa. Ucieczka w samotność, udawanie, opancerzanie się twardą skorupą zimnych uczuć nie jest rozsądnym wyjściem dla nikogo, kto jest człowiekiem. Najważniejszy jest ten drugi i to, ile możemy mu z siebie dać. A problemy? Na nie też jest sposób. Wystarczy mieć w spodniach dużą kieszeń na kłopoty. Przy każdym praniu będą strzępiły się i płowiały coraz bardziej, aż wreszcie całkiem wyblakną i wtedy będzie można je wyrzucić do kosza.

Anna Kantorczyk
(anna.kantorczyk@dlalejdis.pl)

Agata Mańczyk, „Duża kieszeń na kłopoty”, wyd. Nasza Księgarnia, Warszawa, 2016 r



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat