„Dziewięć dni” – recenzja

Recenzja książki „Dziewięć dni”.
Odwracasz głowę, zamykasz na chwilę oczy, wysyłasz dziecko do sklepu znajdującego się na rogu ulicy lub pozwalasz, żeby pobiegło przodem do ukochanej huśtawki.

Nie wiesz, że decyzja ta przemieni się w największą tragedię twojego życia.

Za oknami rozkwita wiosna, na niebie nieśmiało przeciąga się słońce, tymczasem wydawnictwo Świat Książki proponuje nam chwilowe zignorowanie pięknej pogody i kuszącego kształtu roweru. Wypuszczając na rynek „Dziewięć dni”, namawia nas do zagłębienia się w przerażającą, przygnębiającą historię i zaszycia się w ciemnościach lasu. Lektura ta bowiem sprawia, że choć temperatura powietrza przekracza dwadzieścia stopni, na skórze pojawia się gęsia skórka, a po plecach przebiega dreszcz, któremu nie pomoże ani ciepła herbata, ani koc.

Autorką thrillera jest angielka Gilly Macmillan, nowicjuszka w świecie literatury. Można by przypuszczać, że przystępując do pisania „Dziewięciu dni”, porwała się z motyką na słońce. Nie tylko obrała trudną, wymagającą empatii i wyczucia tematykę, ale także długość powieści – lekko ponad pięćset stron – była jednocześnie dużym polem do popisu, jak i odsłonięcia niedociągnięć warsztatowych początkującej pisarki.

Książka została podzielona, zgodnie z tytułem, na dziewięć dni. Każdy dzień dodatkowo jest rozdzielony na dwie narracje osobowe: matki zaginionego chłopca, czyli Rachel, oraz detektywa prowadzącego śledztwo, czyli Jima. Między nimi pojawiają się wpisy z nieoficjalnej strony dotyczącej sprawy, której autor snuje przypuszczenia i prowadzi dyskusję z internautami, a także stenogramy z rozmowy Jima z terapeutką. Rozmowy te wydarzyły się już po zakończeniu sprawy, są więc zabiegiem wybiegania w przyszłość.

Początek „Dziewięciu dni” jest mocny. Beztroskie chwile matki z synem, wyprawa do lasu, spacer jeden z wielu. Chłopiec prosi, by mama pozwoliła mu pobiec przodem, bierze psa i w aurze szczęścia znikają. Kiedy kobieta dochodzi do miejsca spotkania, nie widzi nikogo. Początkowo myśli, że to gra. Szuka zgub, głośno mówi, śmieje się. Nagle zaczyna rozumieć, że to nie jest zabawa, a syn naprawdę zaginął. W tym momencie zaczyna się akcja, do której szybko włącza się policja. Przez dziewięć dni jesteśmy trzymani w napięciu i niepewności, czy wszystko rozwiąże się pozytywnie.

Tak, niepewność zdecydowanie towarzyszyła mi podczas lektury. Ale czy napięcie? Przyznam, że na początku książka mnie wciągnęła, pierwsze dwa rozdziały przeczytałam dość szybko. Później jednak akcja nieco mnie przytłoczyła – w rozdziałach skumulowało się zbyt wiele bólu i smutku, a akcja toczyła się zbyt wolno. Nie potrafiłam utożsamić się z żadnym z bohaterów, ponieważ nigdy nie byłam, i nawet nie miałabym okazji być, w podobnej sytuacji. Dopiero ostatni rozdział przyniósł mi silne emocje i przyspieszył puls. Kiedy już stało się jasne, kto i dlaczego, moje oczy galopowały po zdaniach, by zobaczyć więcej i więcej.

Myślę, że jak na debiut „Dziewięć dni” jest dobrą książką, acz w świecie literatury może ona zaginąć. Choć tematyka jest wymagająca, wcale nie brakuje w niej podobnych pozycji. Czasem gorszych, czasem lepszych. Macmillan ma dobry styl, pisze poprawnie, więc czyta się ją przyjemnie. Według mnie powinna jednak jeszcze trochę popracować nad rozkładaniem napięcia.

Na koniec warto wspomnieć, że poza tą powieścią, Macmillan ma jeszcze na koncie nieprzetłumaczoną na język polski „The Perfect Girl” – kolejną trudną książkę, tym razem o utalentowanej muzyczce, która spowodowała wypadek i zabiła trójkę nastolatków, nad trzecią powieścią zaś dopiero pracuje. Może któraś z nich zaspokoi mój niedosyt.

Olga Kublik
(olga.kublik@dlalejdis.pl)

Gilly Macmillan, Dziewięć dni, Warszawa, Świat Książki, 2016



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat