„Gad” – recenzja

Recenzja książki „Gad”.
Napisać o tej książce, że jest wstrząsająca i szokująca to jak nic nie napisać. Ją trzeba po prostu przeczytać!

Większość z nas o więziennictwie ma dość nikłe pojęcie. Ja swój, dość zniekształcony zresztą, obraz budowałam na filmach i serialach takich jak: „Skazani na Shawshank” , „Zielona Mila”, „Prison Break” czy „Orange Is The New Black”, w których pokazano walkę o miejsce w więziennej hierarchii, świat skrzywionych bandziorów i skorumpowanych pracowników. Wiadomo jednak, że scenarzysta pisze swoje scenariusze, a życie swoje. I o ile te pierwsze mogą wywołać w nas ciekawość i coś na kształt fascynacji, o tyle te drugie raczej: wstręt, obrzydzenie i niedowierzanie. „Wpakowała dwójkę dzieci, żywych, oddychających do worka po nawozie, związała sznurem i wrzuciła do rzeki”, „Baba zamordowała męża i zawekowała go w dwieście słoików, które stały przez dwa lata w piwnicy”, „Stefan usłyszał rano płacz, (…) zatłukł dziewczynkę drewnianym kołkiem i znów wrzucił ją do kibla” – to oczywiście tylko niektóre historie opisane w książce. Historie, które zaczynają ciążyć niczym kamień u szyi; historie, po których nie możesz przełknąć nawet najmniejszego kęsa i wreszcie – historie, które pokazują, że niekiedy człowiek w hierarchii bytów plasuje się daleko za zwierzętami. Bo te nie krzywdzą swoich dzieci.

Paweł Kapusta w swoim reportażu oddał głos gadom, czyli klawiszom, którzy bez pardonu, ubarwiania i wyszukanych fraz opowiadają o: codzienności w zakładach karnych; o patologiach systemu, który bandytów produkuje, a nie zmienia w cywilizowanych ludzi;  o przebywaniu ze zbrodniarzami najgorszego kalibru, a także o przykrych konsekwencjach, jakie niesie za sobą tak obciążająca praca. Czytając książkę, czułam się brudna i miałam wrażenie, że jakaś niewidzialna dłoń ściska mnie za gardło, nie pozwalając złapać oddechu.

W „Gadzie” poruszyła mnie również sama postać klawisza, w którego pracy „napięcie sięga zenitu, a pensja bruku”. Oddziałowi, dowódcy zmian, wychowawcy muszą przebywać z ludźmi wobec których reszta społeczeństwa żywi tylko i wyłącznie pogardę, a na dodatek – okazywać im szacunek, pomagać, a niekiedy – spełniać zachcianki czy rozpatrywać bezzasadne skargi. Niestety, prawo jest tak sformułowane, że to osadzony jest w więzieniu panem i władcą. Na domiar złego polskie więziennictwo tonie w biurokracji oraz w zawiłych procedurach, które zamiast ułatwiać, skutecznie utrudniają życie wszystkich pracujących w zakładzie karnym.

„Gad” to prawdziwy obraz polskiego więziennictwa; to odór alkoholu buchający z nozdrzy mordercy; to koszmary prześladujące każdej nocy. Paweł Kapusta bierze swojego czytelnika za rękę i wprowadza go w sam środek piekła, które zgotowali sobie sami ludzie.

„Medialne zbrodnie, o których co jakiś czas krzyczą wszystkie telewizje, nie są wcale najstraszniejsze, najokrutniejsze. O tym prawdziwym piekle bardzo często w ogóle się nie mówi. A ono dzieje się obok nas. W sąsiednim bloku, na melinie z drugiej strony ulicy, w miasteczku pięć kilometrów dalej.”
Premiera książki już dziś!

Anna Stasiuk
(anna.stasiuk@dlalejdis.pl)

Paweł Kapusta, „Gad”, Wielka Litera, Warszawa, 2019 r.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat