„Gaja z Gajówki. Nowi sąsiedzi” – recenzja

Recenzja książki „Gaja z Gajówki. Nowi sąsiedzi”.
Czy największe marzenie Gai wreszcie się spełni?

Czytając kolejną powieść pani Anny Włodarkiewicz, mogę bez skrępowania stwierdzić, że autorka złapała wiatr w żagle, a raczej Wicherków w kleszcze swojej historii, bo „Nowi sąsiedzi” są czwartym tomem serii o rezolutnej dziewczynce z leśniczówki.

Ci, którzy śledzą losy Gai, doskonale wiedzą, że dziewczynka prowadzi nieco inne życie niż jej rówieśnicy. Po pierwsze jest córką leśniczego i mieszka w środku lasu, z dala od innych ludzi. Po drugie nie chodzi do normalnej szkoły, tylko uczy ją mama. Po trzecie jej nauka opiera się o codzienne doświadczenia, obserwacje, bycie tu i teraz. Może i znajdą się dzieci, które będą zazdrościły Gai takiego niecodziennego życia, ale dziewczynka z pewnością nie zawsze jest szczęśliwa z takiego obrotu spraw.

Dziewczynka oczywiście kocha kontakt z przyrodą, cieszy się, że może spędzać na łonie natury całe dnie, ale nieustannie marzy o przyjaciółce i kontaktach z innymi dziećmi. Po powrocie z wakacji dziewczynka z nową energią wraca do edukacji domowej. W tym roku Gaja ma zamiar stworzyć Atlas Leśnych Zwierząt. Uczy się z mamą tabliczki mnożenia i poznaje sekrety fotosyntezy. Razem z tatą natykają się na ślady prawdziwego łosia. Spokój dziewczynki zostaje jednak zmącony, gdy do domu Wicherków dociera wiadomość, że „Samotny Dom” będzie potrzebował nowej nazwy, ponieważ ma zamieszkać tam rodzina. Okazuje się, że nowymi sąsiadami Wicherków będą: pani Zosia, pan Maks, ich córka Julia oraz wnuki – Patrycja, Patryk i Wiktoria. Nasza bohaterka, rzecz jasna, jest niesamowicie podekscytowana tym faktem. Oczywiście Gaja i jej rodzice nawiązują znajomość z sąsiadami. Jak się można domyśleć – będzie się sporo działo.

Książka, jak poprzednie tomy, uczy i bawi najmłodszych czytelników i dzieci, które stawiają pierwsze kroki w świecie literatury. Wartość tej pozycji można dostrzec w kilku wymiarach. Po pierwsze, główną bohaterką jest dziewczynka, z którą może utożsamić się wiele jej równolatek (piszę tak celowo, bo chłopcy w tym wieku nie przepadają za dziewczęcymi bohaterkami). Gaja, jak każda dziewczynka, ma swoje pasje, marzenia, ale i swoje trudności, z którymi musi się niejednokrotnie zmierzyć. Marzy o prawdziwej przyjaciółce, łaknie zwyczajnych kontaktów ze swoimi rówieśnikami jak każde dziecko w jej wieku.

Po drugie, dziewczynka przeżywa mnóstwo emocji; popada w rozmaity stany – od euforii do totalnego zniechęcenia. Śpiące nietoperze czy perspektywa poznania nowej koleżanki są niesamowicie ekscytujące, w przeciwieństwie do jakiegoś wesela, na które Gaja w ogóle nie chce pójść.

Po trzecie, książka uczy wielu rzeczy i pokazuje, że nauka może być przygodą i przyjemnością. Lekcje, które daje Gaja, są na wagę złota. Dzieci dowiadują się wielu ciekawostek na temat przyrody i otaczającego nas świata. Dodatkowo w „Głosie Lasu” wszystkie rubryki pękają w szwach! Znajdziemy tu mnóstwo porad, ploteczek, przepisów i ogłoszeń. Naprawdę będzie co czytać.

Powieść jest cudowna! W świecie Gai nie ma miejsca ani na nudę, ani na bezczynność. Tutaj można oddychać naturą i zrozumieć, dlaczego świat jest taki, a nie inny. Polecam!

Anna Stasiuk
(anna.stasiuk@dlalejdis.pl)

Anna Włodarkiewicz, „Gaja z Gajówki. Nowi sąsiedzi”, Świetlik, Białystok, 2025.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat