„Grunt pod nogami” – recenzja

Recenzja książki „Grunt pod nogami”.
Vademecum ponadprzeciętnego życia.

Kiedy myślę o księdzu Janie Kaczkowskim, mam wrażenie, że w moim życiu nastaje wiosna. Życie wydaje się dużo łatwiejsze, miłość jest mniej skomplikowana, a trudy dnia powszedniego tak jakby lżejsze.

Ten niesamowity kaznodzieja ujął nie tylko mnie, ale też miliony Polaków. Obok biskupa Grzegorza Rysia i ojca Adama Szustaka jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych i charyzmatycznych polskich duchownych. A przede wszystkim człowiekiem do szpiku kości. Człowiekiem, który swoimi słowami przeprowadza operacje na otwartych sercach wierzących i niewierzących.

„Grunt pod nogami” to trzecia już książka autorstwa księdza Jana. Zawiera ona zbiór kilkunastu kazań wygłoszonych przez niego z okazji najróżniejszych spotkań. Do tego momentu pisanie przychodziło mi niezmiernie łatwo… A teraz po przeczytaniu wszystkiego i po pieczołowitym zaznaczeniu najważniejszych według mnie słów odblaskowym markerem, okazuje się, że nie mam nic do powiedzenia. Ciężko bowiem jest recenzować czyjeś słowa, które same w sobie są tak do bólu trafne, prawdziwe, płynące z głębi duszy.

O czym jest ta książka? O wszystkim. O Bogu. O bólu i cierpieniu. Nieuporządkowanych relacjach. Ale też o miłości, przyjaźni, o pięknie życia. Po jej przeczytaniu, gdzieś z tyłu głowy kołatały mi się słowa księdza Jana Twardowskiego: „Śpieszmy się kochać ludzi…”. Mam wrażenie, że ksiądz stara się uzmysłowić nam tak naprawdę jedną, fundamentalną kwestię – w życiu liczy się tylko miłość. „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, mnieście uczynili” - ten cytat ksiądz Kaczkowski wielokrotnie przywołuje w swoich kazaniach. Kochajmy, przebaczajmy, nie dajmy się wdeptać beznadziejności. Bo z perspektywy wieczności będzie liczyć się tylko to, jakie mieliśmy serce i jak wiele potrafiliśmy z siebie dać drugiemu człowiekowi.

Uważam, że książka jest nietypową wykładnią ponadprzeciętnego życia. W dzisiejszych czasach wyczynem wydaje się życie przyzwoite. „Nikogo nie okradłem, nie zamordowałem, uczciwie pracowałem” – tak tłumaczy się wielu z nas. Ale ksiądz nie ustaje. W każdym kazaniu stara się przekonać nas do robienia czegoś ponadto. Do wykraczania poza ramy, które narzuca nam świat, do kochania każdego dnia coraz bardziej.

Co zapamiętam z tej lektury? Nie ważne co było kiedyś, bo tego nie zmienimy. Nie ważne, co będzie za kilka lat, bo wszystkiego nie przewidzimy. Trzeba natychmiast żyć, bo jest później niż się wydaje. Trzeba kochać i żyć na pełnej petardzie nie przestając patrzeć w niebo.

Anna Kantorczyk
(anna.kantorczyk@dlalejdis.pl)

Jan Kaczkowski, „Grunt pod nogami”, wyd. WAM, Kraków, 2016 r.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat