„Historie śmiertelne” to jedna z nowości wypuszczonych na rynek przez wydawnictwo Novae Res. Jej autorem jest Mateusz Kuśmierek, który swój debiut w świecie literatury polskiej postanowił zacząć mocnym akcentem – morderstwem, nawet wielokrotnym. Oczywiście nie mordował sam Kuśmierek, ale jego bohaterowie, których poznaliśmy w siedmiu kolejnych... no właśnie, w czym? Opowieściach? Takie słowo znajduje się w zapowiedzi umieszczonej z tyłu okładki. Po przeczytaniu jednak, albo i w trakcie, można pokusić się o użycie zastępczego określenia: rozdziałach, albo nawet lepiej: częściach. Powieść bowiem złożona jest z historii, które się zazębiają. Czytamy o tych samych miejscach i ludziach, przeważnie o tym samym czasie – choć czasem autor sięga po retrospekcje lub przedstawia wydarzenia z przyszłości, i trochę trudno się połapać, w którym roku jesteśmy – nierzadko w kilku opowiadaniach pojawia się ten sam, kilkuzdaniowy lub kilkuakapitowy cytat.
Historie przedstawione w książce są ciekawe, tego odmówić autorowi nie mogę. Interesujący pomysł nie wystarcza jednak, by książka była dobra. Zaczynając czytać „Historie śmiertelne”, miałam problem z wczuciem się w wykreowany świat przez... sposób pisania Kuśmierka. Niektóre debiuty literackie cierpią na przypadłość zwaną „przekombinowaniem”. Pisarz tak bardzo chce pokazać światu, że potrafi posługiwać się piórem i posiada doskonały warsztat, że treść historii ugina się pod licznymi metaforami, równoważnikami zdań, zdaniami prostymi, niepotrzebnie klikniętymi enterami i tak dalej. Również wspomniane wcześniej przeskoki czasowe nie wpływają dobrze na klarowność powieści. Podczas czytania musiałam intensywnie myśleć i co chwilę wracać do poprzednich rozdziałów, a przez to nie mogłam oddać się przyjemności lektury i popłynąć na fali słów.
„Historii śmiertelnych” nie oceniam ani pozytywnie, ani negatywnie. Wyjątkowo nie podobał mi się jedynie ostatni rozdział – podsumowujący. Całą resztę przeczytałam szybko i bez krzywienia się. Niestety, tak jak wspomniałam, ani przez chwilę nie udało mi się wczuć w klimat. Szkoda, bo lubię kryminały, tak jak lubię od czasu do czasu sięgać po polską literaturę i miło się zaskakiwać. Po nastrojowej i budzącej grozie okładce – projektu Wioli Pierzgalskiej, brawa! – spodziewałam się niezapomnianej przygody. Dostałam przeciętność, o której zapomnę za dwa tygodnie.
Olga Kublik
(olga.kublik@dlalejdis.pl)
Mateusz Kuśmierek, Historie śmiertelne, Gdynia, Novae Res, 2016
Komentarze