Inspektor Vera i spór o kopalnię

Recenzja książki „Przynęta”.
Tym razem detektyw Vera zostaje rzucona w wir sporów o budowę kopalni. Kiedy ekolodzy sprawdzają, czy teren powinien zostać objęty ochroną, pojawiają się pierwsze zwłoki.

„Przynęta” to trzecia część z serii książek o inspektor Verze. Tym razem autorka – Ann Cleeves, dzieli powieść na części, przedstawiając tę samą historię oczami głównych bohaterek. Wtedy to poznajemy panie ekolog Rachel, Anne i Grace. Akcja ogranicza się głównie do małej chatki w lesie, gdzie kobiety prowadzą badania nad fauną i florą. Ich zadaniem jest sprawdzić, czy na tych terenach może powstać kopalnia i czy nie wpłynie to na wyginięcie rzadkich gatunków. Postać inspektor Very pojawia się dopiero w drugiej części książki. Śledząc poprzednie powieści z serii – „Ukrytą głębię” oraz „Drogę przez kłamstwa”, można zauważyć tendencję do wprowadzania pani detektyw do akcji coraz później. Nie umniejsza to jednak jej roli dla śledztwa. Vera, ja zwykle, okazuje się nieoceniona. Sięga pamięcią do własnego dzieciństwa, które wiąże się z chatką w lesie, zapamiętuje ważne elementy, na które inni nie zwróciliby nawet uwagi, a potem sprytnie dopasowuje je do teraźniejszości, odkrywając tożsamość i motyw zabójcy.

Tak jak poprzednie powieści Ann Cleeves, „Przynęta” jest kryminałem przeplatanym komicznymi scenami, pisanym lekkim, przyjemnym i żartobliwym niekiedy językiem, a wszystko to przy zachowaniu odpowiednich proporcji grozy, tajemniczości i napięcia. Charakterystyczne cechy inspektor Very nadal są bardzo wyraźne, przez co wszystkie trzy powieści sprawiają wrażenie ciągłości. Kobieta codziennie wypija hektolitry herbaty i alkoholu, do wszystkich zwraca się „kotku”, narzeka na obolałe, schorowane nogi, nosi workowate sukienki i sandały, uskarża się na nadmierną potliwość, a każdą wolną chwilę wykorzystuje na ploteczki, które niejednokrotnie podsuwają jej pewien trop. Inspektor, pomimo tych wszystkich niedorzeczności, w dalszym ciągu budzi podziw i szacunek. U jej boku stoi wierny kompan – Joe, fizyczne i życiowe przeciwieństwo Very. Fenomen tej dwójki polega na tym, że świetnie się uzupełniają, tworząc zespół idealny.

Pomimo dobrego klimatu, wzrastającego napięcia oraz standardowego przyspieszenia akcji tuż pod koniec książki, rozwiązanie nie spełniło moich oczekiwań. Ostatni rozdział był zbyt krótki, a opowieść o motywach zabójcy rozczarowująca. Zdarzenia zostały nieco spłaszczone, wszystko zadziało się zbyt szybko. Pomimo tych mankamentów, muszę jednak pochwalić Cleeves za wypracowanie własnego schematu fabuły. Każda książka opiera się na tym samym szkielecie. Choć wydawać by się to mogło wadą, absolutnie nią nie jest, gdyż pomimo możliwości przewidywania kolejnych zdarzeń, nie da się odgadnąć końca, który jest tak ważny dla thrillerów i kryminałów. W tej chwili wydawnictwo Amber przygotowuje dla miłośników gatunku dwie kolejne części serii o Verze – „Stłumione głosy” oraz „The Glass Room”. Jeśli zostały napisane tak samo, jak poprzednie, z całą pewnością warto będzie po nie sięgnąć. Niezastąpiona inspektor przeprowadzi nas przez wszystkie tajemnicze zbrodnie, umiejętnie kojarząc fakty i szybko odnajdując zabójcę. I właśnie dlatego – dla tak wyrazistych bohaterów, jak Vera, warto przeczytać zarówno „Przynętę”, jak i pozostałe części serii.

Olga Kublik
(olga.kublik@dlalejdis.pl)

Ann Cleeves, „Przynęta”, Wydawnictwo Amber, Warszawa 2013



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat