Chcesz cofnąć się do przeszłości, by raz jeszcze przeżyć dzieciństwo? Niestety, fizycznie nie jest to możliwe. Nie ma żadnej cudownej maszyny, która mogłaby przenieść nas w minione czasy, choćby na jeden dzień. Podróż taka może się jednak odbyć bez żadnych trudności – w naszej głowie, pamięci, we wspomnieniach. Mówi się, że nie warto po latach oglądać bajek z dzieciństwa, czy odwiedzać starych kryjówek. Nowym, „dorosłym” nam wydadzą się one śmieszne, małe, inne. Nie tak magiczne i wyjątkowe. Dlatego też lepiej wracać do nich w głowie, dokładnie tak, jak zrobiła to czternastka znanych Polaków w wywiadach przeprowadzonych przez Joannę Rolińską i zebranych w książce „Rozmowy o dzieciństwie. Raz Dwa Trzy za siebie!”.
Ukochane podwórko, autorytet mamy, taty lub babci, znane nam do dziś, choć coraz rzadkiej praktykowane zabawy. Świat bez komputerów, komórek, konsol do gier czy innych elektronicznych zabawek. Jest tylko dziecko i otaczająca go rzeczywistość – niezwykłe kształty, kolory, zapachy, a wszystko to czeka, by zdradzić zaklętą tajemnicę. Rozmówcy Rolińskiej skupiają się w swoich wspomnieniach na sobie, choć nierzadko mówią też o najważniejszych, najbliższych osobach – wiecznie roześmianej babci, wiernej paczce przyjaciół z podwórka, rygorystycznej matce, młodszym bracie. Przedstawiają swoje dzieciństwo pięknie i szczęśliwie, choć nie ukrywają jego tła – toczącej się lub świeżo zakończonej wojny, walących się budynków, bombardowań, kalekich ludzi lub owdowiałych sąsiadów. Niektórzy sami stracili bliskich – mamę, ojca, dalszą rodzinę. Temu nie poświęca się jednak zbytniej uwagi. Rodzina za każdym razem zdawała egzamin na piątkę, odciągając uwagę kilkulatka od utraty krewnego. Dzięki temu nawet w tak trudnym dla Polski czasie, polskie dzieci były naprawdę szczęśliwe. Miały szansę przeżyć swoje dzieciństwo.
Biorąc „Rozmowy o dzieciństwie. Raz Dwa Trzy za siebie!” do ręki, w oczy rzuca się sposób wydania książki, a jest on naprawdę cudowny. Nawet nie czytając tytułu, łatwo odgadnąć, o czym jest książka. Czytanie tych wspomnień powoduje głód powrotu do własnego dzieciństwa. Nic więc dziwnego, że tuż po zamknięciu książki położyłam się na łóżku i przypominałam sobie pięcioletnią siebie, biegnącą po ulicy, na której mieszkałam. Tak właśnie działa książka Joanny Rolińskiej – najpierw dostarcza przyjemności intelektualnej (opowieści) oraz wizualnej (pocztówki), a potem prowokuje do odbycia własnej podróży. Przemieszczając się po spirali czasu, zapadając głęboko w siebie, powrócimy na chwilę do tamtych czasów, które pachniały wiśniowym kompotem, drożdżówką, ziemią morką od deszczu i ubraniami z babcinej szafy. Przypomnimy sobie, jak inny jest świat, gdy patrzy się na niego oczami dziecka. Niewinnymi, nieświadomymi, słodko naiwnymi.
Olga Kublik
(olga.kublik@dlalejdis.pl)
Joanna Rolińska, „Rozmowy o dzieciństwie. Raz Dwa Trzy za siebie!”, Wydawnictwo G+J, Warszawa 2013
Komentarze