Helen Fitzgerald – autorka nowej na rynku powieści zatytułowanej „Jedyne wyjście” – to wytrawna pisarka pochodząca z Australii, która na koncie ma aż dwanaście bestsellerowych powieści, w tym „The Donor”, „The Cry” i „Wstyd”. Niestety, do tej pory w Polsce pojawiły się tłumaczenia tylko dwóch jej dzieł: wspomnianego „Wstydu”, traktującego o bardzo współczesnym problemie, jakim jest brak kontroli nad treściami publikowanymi w internecie, a także recenzowanej dziś pozycji.
„Jedyne wyjście” opowiada historię młodej, dopiero wchodzącej w dorosłe życie Cathy, która na co dzień męczy się z apodyktyczną i perfekcjonistyczną matką oraz obraca się w zepsutym środowisku ludzi, którym nie zależy na niczym, poza nimi samymi. Zgodnie z jedną z „list zadań do wykonania”, dziewczyna zatrudnia się w placówce opieki nad starszymi, umierającymi ludźmi i poznaje cierpiącą na demencję Rose. Kobieta ma sekret, który rozpaczliwie próbuje zdradzić, ale co chwilę zapomina, co właściwie miała na myśli.
Przez całą powieść w „Jedynym wyjściu” utrzymuje się klimat lekkiej grozy, niestety rodem z powieści dla nastolatków, ewentualnie studentów. Nie znaczy to, że się nudziłam – było wprost przeciwnie. Tak bardzo chciałam poznać rozwiązanie zagadki, że jak tylko zaczynałam czytać, trudno było mi się oderwać. Z tego powodu – za sposób, w jaki Fitzgerald wciągnęła mnie do świata przedstawionego – książce przyznaję ogromnego plusa.
Jednocześnie czegoś mi w treści brakowało. Zakończenie zupełnie mnie rozczarowało, to fakt, ale niedosyt czułam już wcześniej. Za mało się bałam, nie czułam napięcia, nic mnie specjalnie nie zaskakiwało. Zarysy rozwiązania pojawiły się na początku drugiej połowy powieści, przez co stopniowo przywykałam do myśli, że wiem, jak się książka skończy. I tak też się stało, przynajmniej w dużej mierze.
„Jedyne wyjście” mogę wam polecić, ale raczej w ramach jednorazowej przygody. Jeśli gdzieś jedziecie i nie wiecie, jaką lekturę zabrać, ta będzie idealna. Szczególnie w miejscu, w którym nie ma internetu i zasięgu (czy takie jeszcze istnieją?). Wciągnie was i zaspokoi podstawowe pragnienie przeczytania czegoś przyzwoitego, jednocześnie nie wywołując żalu, że na polskim rynku jest tak mało książek Fitzgerald.
Olga Kublik
(olga.kublik@dlalejdis.pl)
Helen Fitzgerald, Jedyne wyjście, Warszawa, Burda Książki, 2016
Komentarze