Jakub Wędrowycz to postać, która chyba na stałe, wpisała się w pejzaż polskiej literatury współczesnej. O tym nietuzinkowym bohaterze, który przez dziewięć tomów bawi polską publiczność, można powiedzieć naprawdę wiele, ale z pewnością nie to, że będziemy się z nim nudzić. O nie! Ten moczymorda, bimbrownik i kłusownik z Wojsławic, a także zawzięty likwidator rodu Bardaków i tym razem zapewni nam rozrywkę na kilka wieczorów.
W kolejnym tomie dostajemy to, co lubimy i do czego jesteśmy przyzwyczajeni. Zbiór 17 opowiadań to kolejne dziwne i zakrapiane alkoholem przygody Jakuba i Semena, zadymy i spiski. Starzy druhowie przechytrzą armię ufoków, pomogą wnukowi oraz zabiją wielkiego karpia (w końcu nie bez przyczyny ryba ta widnieje w tytule). Podobnie jak w poprzednich tomach, tak i w tym znajdziemy mnóstwo nawiązań do poprzedniego systemu, lokalnego folkloru, popkultury, literatury i historii. Nie zabraknie też sarkastycznych uwag, wisielczego humoru oraz szyderstwa w całym swoim bogactwie.
Andrzej Pilipiuk jest jednym z tych autorów, którzy naprawdę z przymrużeniem oka, bez – napiszę brzydko – „kija w dupie” potrafią śmiać się z niedorzeczności świata, w którym żyjemy. Postać głównego bohatera wszakże jest w dominującej mierze zbudowana ze stereotypów o nas, Polakach, a także posiada te wszystkie przywary, które wywołują w nas czasem uśmiech, a czasem zniesmaczenie.
„Karpie bijem” to pozycja dobra, ale na tle całej serii wypada dość blado. Co prawda jest chamsko, jest przaśnie, jest humorystycznie, a alkohol leje się prawie z każdej strony, jednak mam nieodparte wrażenie, że autor zamiast postarać się i zaskoczyć swoich fanów, odcina kupony od popularności serii, którą stworzył. Nie chciałabym, aby autor wpadł w sidła swojej sławy czy wydawniczych kontraktów, ale żeby trochę odpoczął i napisał finałowy tom, który zmiecie wszystkich niedowiarków z powierzchni ziemi (w końcu dziesięć to taka okrągła liczba). Mimo wszystkich mankamentów, nie żałuję, że przeczytałam kolejną część przygód Jakuba, nieocenioną w chwilach rozgoryczenia i w komunikacji miejskiej.
Anna Stasiuk
(anna.stasiuk@dlalejdis.pl)
Andrzej Pilipiuk, „Karpie bijem”, Fabryka Słów, Lublin, 2019 r.
Komentarze