„Kirke. Daj się jej oczarować” – recenzja

Recenzja książki „Kirke. Daj się jej oczarować”.
Kirke – wiedźma, Kirke – zielarka, Kirke, która „ma psią szczecinę zamiast włosów”, „jest głupia jak but” i idiotyczna w swojej naiwności.

Omawiając bądź czytając mitologię grecką stykamy się najczęściej z panteonem greckich bóstw (od Zeusa począwszy, a na Hadesie skończywszy), herosów i bohaterów. Wszyscy zapewne pamiętamy mit o stworzeniu człowieka przez Prometeusza, historię Dedala i niesfornego Ikara czy burzliwe dzieje wojny trojańskiej. Ale czy ktokolwiek z nas pamięta te postacie, które skrywały się w cieniu potężnych Olimpijczyków i ich ulubieńców?

Jedną z takich postaci jest właśnie Kirke – córka Heliosa i nimfy Perseis, której encyklopedie poświęcają raptem kilka zdań. Enigmatyczność tej postaci sprawiła, że Madeline Miller – badaczka i miłośniczka literatury klasycznej – postanowiła na podstawie dość skąpych o niej informacji stworzyć fabularyzowaną historię, w której Kirke gra pierwsze skrzypce. Z rezultatem przewyższającym moje najśmielsze oczekiwania.

Kirke urodziła się i wychowywała w pałacu swojego ojca. Bardzo długo nie wiedziała, kim jest. Nie była ani nimfą, ani czystej krwi boginką; niby urodziła się wśród bogów, lecz w porównaniu do nich wydawała się wątła, bezsilna. Była dla innych popychadłem zbyt głupim, by je wysłuchać; zbyt brzydkim, by na nie zwrócić uwagę. Jednak kiedy została odtrącona przez śmiertelnika, którego obdarzyła uczuciem i zaufaniem, obudziła się w niej moc, z której nie zdawała sobie sprawy. Kirke musiała zapłacić za swoją zuchwałość. Odtrącona przez wielkich, została zesłana na Ajaję, gdzie – tak naprawdę – jej życie dopiero się zaczęło. Gdzie musiała udowodnić, przede wszystkim sobie, ile tak naprawdę jest warta.

„Kirke” to w gruncie rzeczy opowieść o kobiecie zagubionej w świecie; o kobiecie niedocenianej, wytykanej z powodu swojej inności; o kobiecie takiej jak ty i ja. O kobiecie, która żyje po cichu, nie przeszkadzając innym, ale tylko do czasu. Kiedy los staje po przeciwnej stronie lub zagraża jej najbliższym, potrafi być groźna jak tygrysica szykująca się do ataku i zwinna niczym kocica skacząca z wysokiego, spadzistego dachu. Ot, cała Kirke.

Książka Madeline Miller może się wydawać nieco statyczna, a miejscami wręcz  duszna jak powietrze w amazońskiej dżungli. Jednak to właśnie ta statyczność (o dziwo!) mnie ujęła, gdyż po prostu pasuje do tej historii. Ta powieść czaruje swoim klimatem, wzrusza, zachwyca każdym słowem. Pachnie ziołami i czerwonym winem z dojrzałych winogron. Podoba mi się, że autorka główną bohaterką uczyniła nic nieznaczącą, zapomnianą postać, znaną głównie z tego, że ugościła w swym domu Odyseusza; a innych, „wielkich” mitologicznych bohaterów odsunęła gdzieś dalej, tworząc z nich jedynie tło dla działań tej niezwykłej czarodziejki.

Bardzo Cię proszę czytelniku, daj się oczarować Kirke; przenieś się wraz z nią do mitologicznego świata i spraw, aby choć na kilka godzin jej życie stało się twoim. Naprawdę warto.

Anna Stasiuk
(anna.stasiuk@dlalejdis.pl)

Madeline Miller, „Kirke. Daj się jej oczarować”, Albatros, Warszawa, 2018 r.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat