„Koszmarna wycieczka” – recenzja

Recenzja książki „Koszmarna wycieczka”.
Wszyscy nosimy maski, spod których prawdziwa twarz wyziera tylko w niektórych momentach – zazwyczaj w obliczu największego szczęścia lub... pierwotnego, przeszywającego do szpiku kości strachu.

Po nową na rynku wydawniczym „Koszmarną wycieczkę” sięgnęłam skuszona cudownym opisem z tyłu książki. Lektura zapowiadała się krótko – powieść bowiem liczy jedynie dziewięćdziesiąt stron, na dodatek zapisanych dużą czcionką – ale mrocznie, przerażająco i emocjonująco. Grupka dzieciaków z gimnazjum jedzie na wycieczkę szkolną, na której ich wychowawca zostaje postrzelony i znika, zostawiając za sobą jedynie krwawy ślad. Powstaje pytanie: uciekać, a może jednak spieszyć opiekunowi na ratunek? Młodzież ma szansę się wykazać, zdjąć noszone na co dzień maski i sprawdzić samych siebie. Thriller miesza się z sensacją i powieścią kryminalną – ekstra!

O autorce książki – Milenie Szczypce – nigdy dotąd nie słyszałam. Informacji o niej nie dostarcza również strona wydawnictwa, Novae Res, na której przy nazwisku kobiety pojawia się jedynie tytuł „Koszmarna wycieczka”. Prawdopodobnie oznacza to, że powieść – albo może opowiadanie? – jest jej debiutem, a biografii zdradzać nie chce. W porządku, ma do tego prawo. W tej sytuacji nie drążyłam dalej, skupiając się na fabule książki.

Przystępując do lektury, spodziewałam się wyzwolenia tych samych emocji, które towarzyszyły mi podczas czytania „Dziesięciu Murzynków” Agaty Christie. Optymistycznie założyłam, że warunki historii – oddalony od cywilizacji kawałek natury, a także bohaterowie – grupka zupełnie różnych ludzi, zbliży do siebie oba dzieła. Niestety. Już pierwsze kartki „Koszmarnej wycieczki” uświadomiły mnie, że przyjemność czytania będzie średnia, a do książki nigdy nie wrócę. Przedstawienie gimnazjalnej hierarchii społecznej wyszło Szczypce nieudolnie, dialogi były wymuszone, zachowania do bólu nierzeczywiste. Na dodatek zakończenie, które zaplanowane zostało tak, by szokować czytelników, było tak oczywiste, że z przyjemnością pokłóciłabym się z osobą, która próbowałaby mnie przekonać, iż miał tu miejsce jakikolwiek suspens czy nieoczekiwany zwrot akcji.

Klucz do rozwiązania zagadki przedstawionej w powieści zostaje podany jak na tacy już w pierwszym rozdziale, zanim w ogóle szkolna wycieczka dojdzie do skutku. Resztę rozdziałów czyta się więc jedynie po to, żeby skończyć książkę i mieć ją z głowy. Nie mogę powiedzieć, że „Koszmarna wycieczka” jest najgorszą książką, jaką czytałam. Po prostu jest nijaka, miałka i nieciekawa. Nie polecam jej czytelnikom z żadnej grupy wiekowej, a już na pewno nie młodzieży, do której jest skierowana. Tylko by się zraziła do książek.

Olga Kublik
(olga.kublik@dlalejdis.pl)

Milena Szczypka, Koszmarna wycieczka, Gdynia, Novae Res, 2016



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat