„Krótka historia jednego zdjęcia” – recenzja

Recenzja książki „Krótka historia jednego zdjęcia”.
To nie Rafaello wyraża więcej niż tysiąc słów, ale zdjęcie.

Co najchętniej i najlepiej zapamiętujemy z lekcji historii? Ciekawostki! Mało kto (poza rasowymi historykami rzecz jasna) scharakteryzuje proces jednoczenia się państwa polskiego przez Władysława Łokietka czy opowie, jak przebiegała bitwa nad Marną. Wielu jednak pamięta, że przed bitwą pod Grunwaldem wielki mistrz wysłał królowi polskiemu dwa nagie miecze, a miś Wojtek z Armii Andersa był nałogowym palaczem. Dlaczego? Bo fakt, że coś jest ciekawe, sprawia, że zostaje zapamiętane (nawet nie czuję, że rymuję).

Tę prostą zasadę wykorzystał pan Jakub Kuza, który dłuższy już czas, z wielkim powodzeniem, prowadzi na Facebooku funpage’ a o tym samym tytule. „Krótką historię jednego zdjęcia” obserwuje ponad sto tysięcy fanów, których wciąż przybywa. Sama odkryłam stronę pana Jakuba przez przypadek jakiś rok temu. Polubiłam i w ciągu kilku godzin, z wyraźnymi wypiekami na twarzy, przejrzałam wszystkie archiwalne wpisy. Kiedy dowiedziałam się, że powstanie też książka, wiedziałam, że muszę ją mieć w swojej kolekcji!

Czym jest tak właściwie „Krótka historia jednego zdjęcia?”. To opowiastki, anegdotki, nowinki związane z jakimś historycznym zdjęciem, często – dość luźno do niego nawiązujące. Notki mają kilkanaście zdań i zawierają crème de la crème danego wydarzenia. Z lektury dowiedziałam się m.in. że Emilia Wojtyła była namawiana na aborcję, ale się nie zgodziła i w ten sposób na świat przyszedł Karol, przyszły papież; że Skłodowska – Curie i Einstein, choć bardzo się lubili, nie przeszli nigdy na „ty” oraz że Anna Lewandowska nie zawsze wyglądała tak idealnie jak dzisiaj.

Przeglądając album i czytając te fantastyczne historie, które napisało przecież samo życie, zaczęłam mimochodem zastanawiać się nad przemijaniem, sensem życia i podejmowaniem przez nas różnych działań. Ci wszyscy ludzie uwiecznieni na fotografiach, byli wszakże tacy jak my – kochali, nienawidzili, mieli nadzieję, tęsknili. Ale ich życie minęło już bezpowrotnie. Niektórzy mieli szczęście zaistnieć na arenie dziejów, wpłynąć na bieg historii, co uczyniło ich nieśmiertelnymi. A co z resztą? Co z miliardami ludzkich istnień, które takiej szansy nie miały? Kto dziś o nich pamięta? Zastanawiałam się też, co będzie myślał ktoś, kto obejrzy nasze fotografie za sto czy dwieście lat. Będzie zaciekawiony czy zażenowany? Rozbawiony czy zasmucony?

„Krótka historia jednego zdjęcia” pokazuje, że życie jest krótkie; że jeszcze niedawno, to co teraz jest historią, było teraźniejszością. Z życia trzeba umieć korzystać, cieszyć się każdą jego minutą, a także – jak napisał Leopold Staff - „Zbiegać za jednym klejnotem pustynie,/ Iść w toń za perłą o cudu urodzie,/ Ażeby po nas zostały jedynie, /Ślady na piasku i kręgi na wodzie.”

A czasem jedna fotografia.

Anna Stasiuk
(anna.stasiuk@dlalejdis.pl)

Jakub Kuza, „Krótka  historia jednego zdjęcia”, Znak, Kraków, 2019 r.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat