„Kubuś i jego Pan” – recenzja

Recenzja książki „Kubuś i jego Pan”.
Alboż kto wie, dokąd idzie?

Tytuł wydaje się znajomy, tylko autor jakby nie ten? Nic dziwnego. Sztuka Kundery w oczywisty sposób nawiązuje do pozytywistycznego dzieła znanego nam ze szkoły Denisa Diderota – erudyty, geniusza swoich czasów.

„Kubuś i jego Pan” jak napisał sam autor: „nie jest adaptacją: jest moją własną sztuką, moją własną wariacją na temat Diderota”. Z jednej strony sztuka Kundery jest autorską interpretacją znanej filozoficznej powiastki, a z drugiej – wielkim spotkaniem wielkich pisarzy na dwóch różnych płaszczyznach – powieści i dramatu.

Historia Kubusia i jego pana przebiega dwutorowo. Część akcji rozgrywa się tu i teraz, dlatego też w zamyśle autora powinna być odgrywana na przedzie sceny. Epizody z przeszłości, do których bohaterowie wracają w swoich wspomnieniach, rozgrywają się gdzieś z tyłu, co nie oznacza, że są one mniej ważne.  

Kubuś jest gadułą i lekkoduchem. Mimo, że jest tylko sługą, uwielbia się dzielić swoimi mądrościami. Potrafi też z dystyngowaną ironią odciąć się swojemu panu, kiedy ten na to zasłuży. Z kolei Pan, podobnie jak jego literacki pierwowzór, jest dla Kubusia tylko kontrapunktem, który przytakuje swojemu słudze.

O czym jest ta historia? O wszystkim i o niczym tak naprawdę. Momentami wyczuwałam w niej przerost formy nad treścią, pseudoliteracki bełkot i pompatyczne mowy z plebejskich ambon. Z drugiej strony, po przeczytaniu dłuższej partii tekstu, miałam wrażenie, że przekazuje jednak ona pewne życiowe prawdy, ale w inny sposób niż ten, do którego przywykliśmy. Nieustannie przewija się w niej wątek miłosno – seksualny, który bardzo często przybierał dość prymitywne i namacalne formy, czyli: zachwyt panów nad kobiecym tyłkiem, opowieści o dorodnych biustach oraz łóżkowe perypetie bohaterów. Oczywiście jak na wariację przystało, w „Kubusiu i jego panie” nie zabrakło też historii majętnej, aczkolwiek podstarzałej markizy de la Pommerayne, w której pragnienie zemsty na mężu, wybuchło ze zdwojoną siłą…

Nie umiem stwierdzić czy wcześniejsze przeczytanie powiastki Diderota jest konieczne przed tą lekturą czy też nie. Z jednej strony sztuka Kundery rozwija pewne wątki oświeceniowego klasyku i ukazuje je w zupełnie innych realiach, ale z drugiej strony – pozbawia świeżego spojrzenia na bohaterów i na całą konstrukcję akcji.

Uważam, że ta pozycja jest dość wymagająca i raczej nie spodoba się osobom, dla których książka pełni wyłącznie funkcje „czasoumilacza”. Do pełnego zrozumienia całości potrzebna jest odrobina wiedzy i maksymalnego skupienia, którego przyznam się bez bicia, sama nie umiałam osiągnąć.

Anna Kantorczyk
(anna.kantorczyk@dlalejdis.pl)

Milan Kundera, „Kubuś i jego Pan”, wyd. Grupa Wydawnicza Foksal, Warszawa, 2016 r.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat