Znana wam już bohaterka – Sloane – uciekła z Programu i wraz z Jamesem wyruszyła w podróż, by zgubić agentów w białych mundurach i odzyskać wspomnienia. Czy parze się udało?
Pod koniec kwietnia, a dokładnie na kilka dni przed rozpoczęciem maja, spojrzałam na sporządzoną dawno temu listę książek, których premiery miałam i mam wyczekiwać, i nagle przejęła mnie groza. Zapomniałam, by informacje o nich sprawdzać na bieżąco! Lekko drżącą ręką sięgnęłam do klawiatury, by wejść na stronę wydawnictwa Feeria i znaleźć aż dwa nowe tomy sagi „Program” autorstwa Suzanne Young, której pierwszą część – „Plagę samobójców” – miałam przyjemność czytać i recenzować we wrześniu ubiegłego roku. Okazało się, że drugi tom wydawnictwo wypuściło już w styczniu, trzeci zaś – albo raczej zerowy, opowieść bowiem dotyczy wydarzeń sprzed powstania Programu – w połowie kwietnia. Podekscytowana i głodna informacji o losach głównej bohaterki, zamówiłam obie.
Nie lubię sięgać po książki, o których wiem, że są pierwszą częścią jakiejś sagi, o ile nie zapowiadają się naprawdę dobrze. Gdybym nieopatrznie trafiła na coś, co jest średnie albo złe, miałabym nie lada zagwozdkę – czytać kolejne, żeby poznać koniec historii, a może odpuścić i poszukać ciekawszej literatury? Te dylematy na szczęście nie towarzyszyły mi podczas zamawiania „Plagi samobójców” i nie przełożyły się na drugi tom – „Krucjatę samobójców”, której fabuła miała kontynuować wątek ucieczki Sloane i Jamesa ze szponów Programu. Dziewczyna dostała tabletkę mogącą przywrócić jej pamięć, a przyjaciel, dzięki któremu przetrwała najtrudniejsze miesiące w swoim życiu, okazał się jednocześnie zdrajcą i osobą odpowiedzialną za zanik pamięci. I jak to się wszystko rozwiążę?! – myślałam.
Fabuły „Krucjaty samobójców” oczywiście nie zdradzę, napiszę jedynie, że nie zawodzi. Akcja jest jednostajna, więc nie ma co liczyć na nagłe skoki napięcia, ale już na początku została zawieszona wysoko, więc fabuła przypomina film akcji. Bohaterowie mało śpią, prawie nie siadają, ciągle pędzą i uciekają – nie ma chwili na nudę. Kilka osób, które pojawiły się w części pierwszej, znika z radaru, kilka nowych i bardzo ważnych dopiero się pojawia.
Poza standardowymi rozdziałami, książka posiada podział na większe części, których tytuły zostały zapożyczone ze znanych piosenek. Język Young jest prosty i przyjemny, bezbłędny (tu również ukłon w stronę tłumacza). Fabuła nie jest ani głęboka, ani zaskakująca. Powiedziałabym wręcz, że bardzo schematyczna, przez co dokładnie taka, jakiej oczekuje się od literatury sci-fi dla młodzieży. A raczej romansu z domieszką sci-fi. Czytelniczki – sądzę, że tego typu książki są kierowane głównie do nastolatek – mogą się utożsamić ze Sloane i gorąco jej kibicować. Nawet ja – stary, dwudziestopięcioletni koń – dzięki sadze „Program” Young i tomowi „Krucjata samobójców” znów mogłam się poczuć jak piętnastolatka.
Książki nie poleciłabym obecnym znajomym, bo oni czytają inne rzeczy. Zresztą i ja na co dzień czytam inne rzeczy. Poleciłabym ją za to absolutnie wszystkim nastolatkom – od lat 10 do 20. Nie żałuję, że skusiłam się na „Plagę samobójców”, ani nawet tego, że przeoczyłam premierę drugiej części. Dzięki temu zaniedbaniu miałam do przeczytania aż dwa grube – ponad czterysta stron każdy! – tomy, dzięki czemu pozostałam w świecie stworzonym przez Young nieco dłużej. A na myśl, że za jakiś czas na rynku pojawi się czwarty tom, czyli trzecia część, cieszę się jeszcze bardziej.
Olga Kublik
(olga.kublik@dlalejdis.pl)
Suzanne Young, Kuracja samobójców. Program część 2, Łódź, Feeria, 2016
Komentarze