„Kuśnierz” – recenzja

Recenzja książki „Kuśnierz”.
„Miłość, śmierć i sranie zawsze przychodzi niespodziewanie”.

„Kuśnierz” to jedna z pierwszych powieści Piotra Kościelnego i jest kontynuacją bestsellerowego „Zwierza”, który stał się prawdziwym hitem. „Zwierz” otrzymał mnóstwo pozytywnych recenzji, został książką roku w plebiscycie „Brakująca Litera”. Nic więc dziwnego, że zarówno „Zwierz”, jak i „Kuśnierz” zostały wznowione przez wydawnictwo Skarpa Warszawska i zaprezentowane kolejny raz, ale w nowej szacie graficznej.

Niestety przed sięgnięciem po „Kuśnierza”, nie przeczytałam „Zwierza”, czego bardzo żałuję i na pewno nadrobię w najbliższym czasie. Całe szczęście, że braki z fabuły pierwszej części nie rzutowały mocno na przebieg tej drugiej, chociaż zdaję sobie sprawę, że gdy wrócę do „Zwierza” wiele kart będzie dla mnie odsłoniętych. Z pierwszej części dowiadujemy się, że komisarz Marek Mikulski dorwał tytułowego mordercę, ale niestety stracił przy tym swoją rodzinę oraz przyjaciółkę – prokurator Jaskulską – która leży w śpiączce w hospicjum. Facet z silną osobowością, któremu już na niczym nie zależy, podczas przesłuchania zabija „Zwierza”. I choć wszyscy go popierają i rozumieją, muszą działać w granicach prawa. Mikun zostaje osadzony w areszcie.

Jednak zanim powieść nawiąże do sprawy komisarza Mikulskiego i jego zespołu, to akcja przeniesie nas do lat 90., gdzie w okolicach Wschowy zaczyna grasować bestia nazwana przez wszystkich Kuśnierzem. Popaprana osobowość tego człowieka przeraża, gdyż morderca nie dość, że zabija swoje ofiary, to obdziera z nich płaty skóry. Zabija kobiety, dzieci, a na końcu – czterech policjantów. Maltretuje również swoją żonę i małego synka. Zbrodniarzowi zabrakło jednak szczęścia i sprytu. Po urządzonej na niego obławie wpadł i został skazany na 25 lat pozbawienia wolności.

Po ćwierć wieku jeden psychopata, czyli „Zwierz” zostaje odstrzelony, a tymczasem drugi – „Kuśnierz” ucieka z konwoju przewożącego go razem z  innym osadzonym. Marian Gurdak, bo tak się nazywa tytułowy bohater, znów zaczyna mordować. Zaczyna się pościg za mordercą, który jest jeszcze bardziej niepoczytalny niż poprzednio. Polowanie jest tym trudniejsze, że sprawa zostaje utajniona. Społeczeństwo ma się nie dowiedzieć, że legendarny „Kuśnierz” znów jest na wolności…

Cóż mogę napisać? Nawet gdyby ktoś zamazał imię i nazwisko i nie miałabym pojęcia, do kogo należy tekst, od razu rozpoznałabym styl Piotra Kościelnego. Jest on naprawdę bardzo charakterystyczny i trudno go pomylić z kimkolwiek innym. Prosty, oszczędny i surowy język przeplatany żargonem środowisk policyjnych i przestępczych to jego znak rozpoznawczy. Pomysł na fabułę jest mistrzowski, podobnie jak psychologiczna kreacja bohaterów. Sam pościg za Kuśnierzem był niesamowicie wciągający, ale najbardziej emocjonującą częścią powieści okazała się dla mnie praca Mikuna pod przykrywką w grupie przestępczej. Były momenty, gdy powieść czytałam z zapartym tchem, nerwowo przerzucając kartki i czekając, co dalej się wydarzy. Mimo dość dopracowanej fabuły, książka nie jest wolna od niedociągnięć. Jak dla mnie momentami wprowadzanych było zbyt wiele postaci i zbyt wiele wątków, co powodowało dość duży chaos. Zastanawiam się, w jakim celu został wprowadzony wątek Kacpra Lipińskiego i jego morderstw? Po co? Odniosłam wrażenie, że on tylko przeszkadzał w odbiorze lektury. Na dodatek pojawia się on na początku, gdy romansuje on z Agnieszką i morduje na stacji benzynowej, a później na długo znika, aby pojawić się na końcu, by zamordować bezdomnego w Paryżu i po powrocie do Polski – geja z salonu fryzjerskiego. Jak dla mnie to kompletnie bez sensu. Myślę, że po usunięciu tego wątku powieść zyskałaby wiele.

Druga rzecz, która kompletnie mnie nie przekonuje, to cudowna przemiana Gurdaka z mordercy, który zabija dla przyjemności i zaspokojenia swoich chorych fantazji w bożego wysłannika, mesjasza z misją zbawienia świata. Samo napomknienie, że podczas pobytu w więzieniu czytał Biblię, mało mnie przekonuje. Nie było żadnego ani logicznego, ani psychologicznego uzasadnienia w zmianie tej postaci. Zabrakło mi tu głębi, szerszego portretu psychologicznego budowanego stopniowo. Może zamiast ciągnąć beznadziejny i zupełnie niepotrzebny wątek Kacpra, lepiej byłoby pochylić się nad dziwną przemianą tytułowego bohatera?

Uważam jednak, że książka jest naprawdę niezła i czas z nią spędzony z pewnością nie był zmarnowany. Jakkolwiek masochistycznie to nie zabrzmi, uwielbiam czytać o takich popaprańcach i zagłębiać się w mroczne zakamarki ludzkiej psychiki. A jeżeli w postaci oponentów mamy wyrazistych i przebiegłych śledczych, to jednego możemy być pewni – wielkich emocji. Polecam!

Anna Stasiuk
(anna.stasiuk@dlalejdis.pl)

Piotr Kościelny, „Kuśnierz”, Skarpa Warszawska, Warszawa, 2024.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat