„Kwaśne jabłka” – recenzja

Recenzja książki „Kwaśne jabłka”.
Czytacie na własną odpowiedzialność.

Są książki, które czytałam z zapartym tchem. Są książki, które czytałam, bo musiałam. Są i takie, które czytałam, bo… zaczęłam. I choć nudziły mnie niemiłosiernie, postanowiłam je skończyć, żeby ich nie zostawiać. Zapomniałam, że są książki, które czytałam, bo nie miałam w danym czasie nic innego pod ręką. Jednak ta książka otworzyła całkiem nową grupę. Książki, których nie doczytałam, bo nie byłam w stanie ich dokończyć, gdyż słowa w nich zawarte sprawiały mi fizyczny ból.

I taką właśnie postać – niedoczytaną, czytaną we fragmentach – zrecenzuję. Nie mam zamiaru ukrywać, że pomijałam obszerne fragmenty historii maltretowanych i mordowanych przez swoich rodziców i opiekunów dzieci. Myślę, że żadna matka, która wie, czym jest miłość rodzicielska, nie będzie w stanie przejść przez te historie. A jeśli to zrobi, gratuluję jej z całego serca. Ja nie umiałam. Próbowałam przebijać się do tekstu przez ścianę łez, ale i to się nie udawało. Wreszcie porzucałam tę opowieść i po ochłonięciu, przechodziłam dalej. Nie umiałam przez to przejść, obserwując swoich synków bawiących się radośnie obok mnie.

Cóż mogę powiedzieć o tej książce? To jeden wielki wyrzut sumienia, który nie opuści cię po jej przeczytaniu, ale będzie wiercił ci dziurę w głowie tymi wszystkimi obrazami – a właściwie twoimi własnymi wyobrażeniami – być może mniej tragicznymi od tych, które miały miejsce w rzeczywistości. Książka jest prowadzona dwutorowo. Z jednej strony mamy historie maltretowanych dzieci, z drugiej – wywiady z ludźmi mającymi z tą przemocą do czynienia na co dzień.

Mogę podać kilka faktów, których się dowiedziałam. Mogę przytoczyć statystyki, które padły. Mogę napisać o zespole dziecka potrząsanego albo o tym, jak nawala polska opieka społeczna. Ale z drugiej strony – co w Polsce działa dobrze? Sama pracuję w sektorze państwowej oświaty i wiem, że tu prawie nic nie działa tak, jak trzeba. Jestem przekonana, że służba zdrowia może powiedzieć dokładnie to samo. Jednak – po co mam o tym pisać? Czy to będzie miało sens? Żadnego.

Kwintesencją tej książki są historie dzieci, które zostały zmaltretowane na śmierć przez swoich rodziców, czyli osoby, które miały być gwarantem ich przetrwania i ich życia. Kiedy myślę o małym dziecku, pierwsze, co przychodzi mi na myśl to bezbronność. Bezradność. Całkowita ufność i miłość do mamy i taty. Całkowita zależność tego maleńkiego stworzenia od swoich opiekunów. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie, że istnieją ludzie, którzy potrafią te uczucia wykorzystać i zabijać nimi swoje dzieci. Robić to z premedytacją. Mordować na raty. Odcinać ostrymi nożycami kolejne kawałki dziecięcych marzeń. Zabierać zwykłe dzieciństwo, którego – o zgrozo – te dzieci nawet nie znają.

Autorzy opisali przypadki bardziej i mniej znane. Niektórymi z nich żyła cała Polska – jak choćby historią małego Kamilka z Częstochowy, którego zabił ojczym, bijąc go i sadzając na rozgrzanym piecu. O innych dowiedziałam się po raz pierwszy. Przez chwilę zastanawiałam się: O ilu przypadkach nie wiemy? Ile przepadło w odmętach niepamięci? Ilu dzieciom udało się wyrwać z takiego piekła? I przede wszystkim: Dlaczego? Dlaczego rodzice robią coś takiego własnym dzieciom? Obawiam się, że na te pytania nie znajdziemy odpowiedzi.

Nie polecam wam tej książki. I to nie dlatego, że jest ona zła, bo jest wręcz przeciwnie – to bardzo dobra i dopracowana pozycja. Historie są opisane surowym, żołnierskim językiem; przeprowadzone rozmowy – bardzo profesjonalne. Jednak mimo to czytanie „Kwaśnych jabłek” uważam za akt autoagresji na swojej psychice. Jeśli chcesz się czegoś dowiedzieć o przemocy – poczytaj sobie statystyki, zajrzyj do jakiegoś artykułu, pogadaj z kimś z interwencji. Tę książkę zostaw, bo – gwarantuję – nie będziesz mógł po niej spokojnie spać, pić poobiedniej kawki czy delektować się wolnym czasem pod kocykiem. Naprawdę.

Anna Stasiuk
(anna.stasiuk@dlalejdis.pl)

Magda Mieśnik, Piotr Mieśnik, „Kwaśne jabłka”, Muza, Warszawa, 2024.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat