„Lalka” – recenzja

Recenzja książki „Lalka”.
Bo wcale nie trzeba być licealistą, by sięgnąć po powieść znajdującą w kanonie lektur!

Za oknami hula zimne powietrze, gdzieniegdzie zobaczymy jeszcze nieco śniegu, podczas gdy na rynku wydawniczym pojawiła się propozycja od MG, którą jest nic innego, jak doskonale pamiętana z licealnych lat powieść Bolesława Prusa pt. „Lalka”. Swą piękną, jasną i kwiecistą okładką absolutnie przekreśla zimowy klimat, delikatnie i pieszczotliwie przygotowując nas na wiosnę.

Wbrew przyzwyczajeniom ze szkoły średniej, nie nazwę „Lalki” pozytywistyczną powieścią, nie zacznę wymieniać bohaterów, tworzyć opracowań ich sylwetek i streszczeń fabuły. Jeśli przygotowujecie się do matury, ta recenzja zupełnie wam się nie przyda, tak samo jak nowe wydanie książki, jeśli szukacie prostych rozwiązań. Nie ma w nim bowiem żadnych pomocniczych notatek, planu wydarzeń, zarysów, ściąg, nic z tych rzeczy. To najpiękniejsze uhonorowanie książki, którą być może – jeśli jeszcze tego nie zrobiliście – docenicie po latach, kiedy nie będziecie czuli się zmuszani do jej czytania.

Tym, co mogę swoją recenzją wnieść do dyskusji o „Lalce”, jest zestawienie jej z tekstem Krzysztofa Rutkowskiego pt. „Wokulski w Paryżu”. Trafiłam na niego dzięki zajęciom na studiach, na których próbowaliśmy porównać fabuły i wątki, niestety powieść Prusa pamiętając jak przez mgłę. Książka Rutkowskiego jest pewnego rodzaju nadpisaniem oryginalnej „Lalki”, odkryciem tego, co w powieści ukryte, „wychwyceniem smaczków”. Odpowiada na pytanie, co Wokulski robił w Paryżu, czym w ogóle była dla niego ta przejażdżka – w sensie symbolicznym, życiowym, przełomowym. Czy Starski był osobą, a może tylko cieniem Wokulskiego? Co dla Izabeli oznaczała obecność pomnika w pokoju?

Aby znaleźć odpowiedź na te pytania, ja bowiem nie zamierzam wam niczego zdradzać, musicie sięgnąć nie tylko po „Wokulskiego w Paryżu”, będącego kluczem do zagadki, ale również po samą treść badaną, czyli „Lalkę”. Nic zaś nie sprzyja czytaniu i chęci obcowania z powieścią przez długi czas, jak przepiękne wydanie i przejrzysty tekst i pachnące – tak! – pachnące farbą drukarską i starą książką strony.

A zatem, jeśli mogę polecić wam coś, co zajmie więcej niż jeden czy nawet dziesięć wieczorów, zaproponować swoiste śledztwo w obrębie literatury, zapewnić pełne dreszczyku atrakcje, zachęcam do sięgnięcia po obie wymienione książki, zestawienie ich ze sobą i podążenie szlakiem nieznanego. Gwarantuję, że na starą i znaną wam powieść spojrzycie tak, jakbyście widzieli ją po raz pierwszy w życiu.

Olga Kublik
(olga.kublik@dlalejdis.pl)

Bolesław Prus, Lalka, MG, Kraków 2015



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat