„Łapacz snów” – recenzja

Recenzja kolorowanki „Łapacz snów”.
Relaks kolorowany kredkami.

Jedną z rzeczy, z którymi kojarzy mi się dzieciństwo, jest kolorowanka. Pamiętam siebie pochyloną nad małymi zeszytami wypełnionymi gotowymi obrazkami, czekającymi, aż wezmę do ręki kredkę i wypełnię wnętrze, „nie wychodząc za kontury” – jak przypominali rodzice, przedszkolanki, a potem panie w szkole. Brzmi znajomo? Tak się odprężaliśmy, gdy byliśmy młodsi. Życie się jednak zmienia, trzeba dorosnąć, a zeszyty z konturowymi obrazkami zastępuje wieczorny film, płyta z delikatną muzyką, dobra książka, kieliszek wina czy długi spacer. Nie myśli się o tym, że można by znów sięgnąć po kolorowankę i odpocząć. Nie wraca się do technik relaksacyjnych z pierwszych lat życia. Jak dowodzi Christina Rose, to błąd!

„Łapacz snów” to – jak podaje wydawca – relaksująca kolorowana dla dorosłych. Posiada rozmiar kartki A4, na okładce zaś znajdują się pierwsze obrazki, częściowo konturowe, częściowo wypełnione barwami. To delikatna zachęta dla kupującego – „chodź i dokończ mnie kolorować!”. Kiedy otworzymy książkę, na każdej z kartek umieszczonych po prawej stronie zobaczymy tropikalny obrazek pełen drzew, bujnej roślinności, pięknych ptaków i owadów, głównie motyli. Ich drobiazgowość, falistość linii oraz płynność w połączeniu z nazwą każą myśleć o Indianach bądź Aborygenach i ich dzikim, nieprawdopodobnym śnie. O statusie, jaki sen posiada w ich kulturze. O magii i totemizmie. Po lewej stronie zaś, na każdej kartce, widnieją sentencje i złote rady. Przeczytamy na przykład, że „to, co za nami, i to, co przed nami, jest drobnostką w porównaniu z tym, co kryje się w nas”, „dotarcie do jakiegoś punktu to punk wyjścia do następnego” czy „krocz pewnie w stronę swoich snów. Żyj takim życiem, o jakim marzysz”. Zdania poprawią nam humor, a może natchną na użycie niecodziennych kolorów przy wypełnianiu obrazków.

Książka jest idealnym prezentem dla osoby, która lubi aforyzmy, kadzidełka, blask świec i delikatność aury otaczającej mieszkanie. Jest też świetnym gadżetem dla człowieka podenerwowanego i niemogącego wypocząć ani nawet znaleźć chwili wolnego. Kolorować można w domu, w pracy, w autobusie, w zasadzie wszędzie. Wszystko, czego potrzebujemy, to książka, kredki i wyobraźnia. A z naprawdę dobrą wyobraźnią nawet kredki nie będą nam potrzebne! Ponadto, jak wspomniałam na początku, „Łapacz snów” udowadnia, że z całą pewnością możemy przeszczepić ten kawałek dzieciństwa na grunt dorosłego życia, relaksując się zarówno czy winie, jak i kolorowance.

Olga Kublik
(olga.kublik@dlalejdis.pl)

Christina Rose, Łapacz snów, Pascal, Bielsko-Biała 2015



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat