„Lemingi 2.0. Schodzimy do podziemia” – recenzja

Recenzja książki „Lemingi 2.0. Schodzimy do podziemia”.
„Na co pisać satyry? Choć się złe zbyt wzniosło, / Przestańmy. Świat poprawiać - zuchwałe rzemiosło.”

Jeżeli ktoś powie, że tekst, który powstał przed (bagatela!) ponad dwustu laty, jest nieaktualny, to odeślę go do lektury „Lemingów”. Gdyby Krasicki żył w dzisiejszych czasach, zapewne powtórzyłby wszystko. Tyle, że z większym impetem.

Kiedyś (może nie za czasów Krasickiego) świat lemingów był krainą mlekiem i miodem płynącą. A właściwie krainą frappe i smoothie płynącą. Krainą śmieszków i heheszków, gdzie można było trochę popracować w korpo, ale też porzucać chooyami i najeść się kiełków sushi, by pokazać, że jest się fit i wege. Krainą, w której można było wbić się w rurki i ukochane rejbany oraz siedzieć w Starbuniu i lajkować na fejsbuniu focie smutaśnych pand. Niestety, nad tym krajem wraz z przejęciem władzy przez Kaczafiego, Andrzeja D. i innych fashystoów, pojawiły się czarne chmury. Sytuacja pracującego w korpo teamu, czyli: supervisiora Fabiana, jego żony Maryny, frendziary Jagody, kolegi geja i Alexa, uległa pogorszeniu. Nowy z Tarnowa, który został szefem, każe tej grupie miłośników Zachodu ustawiać na tapetach zdjęcia Jarosława, czytać „Trylogię” i uczęszczać na rekolekcje. Po wyjściu z roboty wcale nie jest lepiej. Postępowa grupa musi ukrywać się w barze „Zimnioki z Kefirem”, by uniknąć spotkania z PiS-owskimi siepaczami Kaczafiego oraz chodzącymi po mieście pielgrzymkami i tym samym móc obmyślać sposoby na ocalenie demokracji.

Przedstawiony tu świat, jak w każdej satyrze, jest mocno przerysowany i jeszcze bardziej uwypukla stereotypowy podział społeczeństwa. „My” to postępowi, hołdujący zachodnim modom, bojownicy o wolność. „Oni” to zacofani wąsaci janusze, którzy chcą wtłoczyć społeczeństwo w ramy ciemnogrodu. Mimo, że w satyrze obrywa się obydwu stronom, to jednak karykatura skierowana jest głównie w stronę „lemingów” , czyli ludzi kompletnie bezrefleksyjnych; niby – nowoczesnych, a w rzeczywistości chamów i nieuków dysponujących sprytem i móżdżkiem chłopka – roztropka. „Straciliśmy coponiedziałkowy głos mówiący nam, co należy myśleć. Coraz trudniej mieć ostatnio własne zdanie. Nikt nie podpowiada” – biadolił jeden z bohaterów, kiedy okazało się, że Tomasza Lisa wyrzucono z telewizji. Cytat chyba aż nadto mówi o inteligencji lemingów.

Lektura jest doskonałą rozrywką, szczególnie dla osób interesujących się bieżącymi wydarzeniami w kraju i orientujących się w tej całej politycznej gehennie. Znajdziemy tam nawiązania m.in. do wypadku Andrzeja Dudy, wystąpienia Stuhra na gali Orłów, sporu o Trybunał Konstytucyjny. Oprócz kontekstu politycznego, nowomowa i pokraczne działania bohaterów w celu ocalenia demokracji czynią lekturę jeszcze bardziej zabawną.

Cóż, „Lemingi 2.0.” jest książką dla ludzi, którzy mają do siebie duży dystans. Nie wiem, czy przełkną ją zwolennicy PO i lewicowych mediów, którzy TVN czy „Gazetę Wyborczą” uważają za jedyną i nieomylną wyrocznię prawdy i tylko prawdy.

Skoro zaczęłam cytatem z Krasickiego, to może i nim zakończę. „Szacowna skromność zdobi wielkie dusze. Niechże sądzi potomność, a ja pióro kruszę”.

Anna Kantorczyk
(anna.kantorczyk@dlalejdis.pl)

„Lemingi 2.0. Schodzimy do podziemia” red. J. A. Krakowski, wyd. Fronda, Warszawa, 2016 r.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat