„Lodołamacz Fedor” – recenzja

Recenzja książki „Lodołamacz Fedor”.
Szczera rozmowa z Jerzym Federowiczem o szybkim dojrzewaniu w powojennych czasach, o teatrze, społecznej działalności i nielubianej polityce.

Jerzy Fedorowicz – znany aktor teatralny, reżyser oraz poseł na Sejm V, VI i VII kadencji, w rozmowie z Jarosławem Szubrychtem uchylił wszystkim zainteresowanym rąbka tajemnicy swojego życia. Ta swoista auto–opowieść podzielona jest według pewnych kręgów tematycznych – dzieciństwo i młodość, działalność teatralna, życie prywatne i polityka. Z wywiadu wyłania się nam niezwykle ciekawy człowiek – ambity, zawzięty, pełen energii i zapału, który z determinacją stawiał czoła codziennym problemom PRL-owskiej rzeczywistości.

Czasy dzieciństwa i wczesnej młodości Fedorowicza nie można nazwać bajką. Mimo, że aktor na nic nie narzekał i nazwał te powojenne lata sielanką, zdawał sobie sprawę ze swojego ciężkiego położenia. Jego rodzina o powstańczych korzeniach nie miała zapewnionego bytu materialnego – rodzice ledwo wiązali koniec z końcem. Kilkakrotnie zmieniali też miejsce zamieszkania, by wreszcie na dobre zadomowić się w Krakowie.

Od najmłodszych lat Jerzy Fedorowicz miał aktorski talent, który zresztą konsekwentnie rozwijał. Został przyjęty na krakowski PWST, gdzie bardzo szybko go dostrzeżono i zaczęto obsadzać w wystawianych spektaklach. Od tamtej pory, mimo wielu upadków i chwil zwątpienia, jego kariera cały czas rozwijała się, by wreszcie pozwolić mu zostać dyrektorem teatru w Nowej Hucie.

Jako aktor Jerzy Fedorowicz wcielił się na scenie w wielu bohaterów, jednak, co było jego ogromną bolączką, nigdy nie został obsadzony w żadnej z głównych ról. Mimo to nie zazdrościł swoim kolegom po fachu, którzy byli zarazem jego serdecznymi przyjaciółmi. Do najbliższego grona znajomych aktora należeli m.in. Jerzy Stuhr, Jerzy Trela i Olgierd Łukaszewicz.

Po przeczytaniu całego wywiadu, wydaje mi się, że spośród wszystkich ról, które przyszło mu grać na scenie życia, najlepiej sprawdził się jako kierownik teatru i reżyser spektakli. Zaangażowanie młodych i zbuntowanych skinheadów, zgarniętych prosto z ulicy i zaangażowanie ich w sztukę opowiadającą największy romans wszechczasów musiało być piekielnie trudnym zadaniem. Jak się okazało Fedorowicz miał dar i potrafił pracować z trudną młodzieżą, dlatego też ich spektakl „Romeo i Julia” w punkowej wersji cieszył się ogromnym powodzeniem nie tylko w Polsce, ale i w całej Europie. Aktor na łamach książki opowiada o problemach, które przyszło mu rozwiązać oraz dzieli się barwnymi anegdotkami z tamtych lat.

Postać Jerzego Fedorowicza była mi obca, dlatego bardzo się cieszę, że przeczytałam tą książkę. Jego życiowa postawa, humor i pasja napawają czytelnika ogromnym optymizmem, a opowiedziane przez niego historie świadczą, że był nie byle jakim lodołamaczem, ale łamaczem twardych i oziębłych serc zbuntowanych, odrzuconych ludzi.

Anna Kantorczyk
(anna.kantorczyk@dlalejdis.pl)

Jerzy Fedorowicz, Jarek Szubrycht, „Lodołamacz Fedor”, wyd. Burda Książki, Warszawa, 2014 r.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat