Gdy myślę o osobie Dürera i jego malarstwie przychodzą mi do głowy następujące określenia: wizjoner, bystry obserwator, osobowość zawieszona pomiędzy epokami. Uważam, że bardzo trudno jest tworzyć w świecie kontrastów; w świecie, w którym jedna epoka odchodzi w zapomnienie, a zastępuje ją inna, która z młodzieńczym entuzjazmem rozpycha się łokciami… W takim właśnie świecie przyszło żyć i tworzyć Albrechtowi Dürerowi – jednemu z największych malarzy przełomu średniowiecza i renesansu.
Z życiorysu malarza wynika, że od początku był kimś o ponadprzeciętnym talencie; kimś nietuzinkowym, a przede wszystkim kimś, kogo rodzina chciała wsadzić w sztywne ramy swoich oczekiwań. Odebrał typowo mieszczańskie wykształcenie i został zmuszony do zawarcia małżeństwa z rozsądku. Na szczęście nic nie było w stanie zabić jego pasji oraz talentu, który zresztą rozwinął dzięki podróżom do Włoch.
Dürer pozostawił po sobie ogromną spuściznę, której część możemy poznać dzięki mini albumowi od wydawnictwa Bosz. Znajdują się w nim takie dzieła autora jak: „Autoportret”, „Adoracja Dzieciątka”, Opłakiwanie Chrystusa”, „Święto Różańcowe” czy „Adoracja Trójcy Świętej”.
W twórczości autora jest kilka charakterystycznych obszarów, które świadczą o swego rodzaju „rewolucyjności”. Po pierwsze pozostawił po sobie wiele autoportretów, które były swego rodzaju „malarskim pamiętnikiem” autora. Był on pionierem malowania siebie samego – autoportretowanie będzie bardzo popularne w epoce nowożytnej; będą tak robić m.in. Caravaggio czy Rembrandt. Warto dodać, że w swoim autoportretach jest idealny – ma piękne, regularne rysy twarzy, dostojną postawę, szlachecki strój. Umieszcza swój wizerunek nawet na religijnych obrazach. Dürer był portrecistą z zamiłowania, jednak nie malował tylko siebie – chętnie też odwzorowywał wizerunki przyjaciół, wybitnych humanistów, członków rodziny. Po drugie – Dürer doskonale potrafi ukazać złożoność postaci, dynamikę następujących po sobie wydarzeń. Świetnie operuje też religijną symboliką. Ostatnim charakterystycznym elementem twórczości autora jest wręcz biegłość w technice drzeworytu. Autor osiągnął tu mistrzostwo, co widać choćby po „Czterech jeźdźcach Apokalipsy” – chyba najpopularniejszym drzeworycie Dürera - który bardzo często można spotkać w podręcznikach do języka polskiego.
Album od wydawnictwa Bosz poświęcony Dürerowi jest dość skromny; nie obejmuje całego dorobku malarza, jednak może być doskonałą pozycją dla osób, które interesują się historią sztuki i bardzo chciałyby pokrótce przybliżyć sobie jego dorobek. Wstęp napisała pani Agnieszka Widacka – Bigasa – historyk sztuki; ona również wybrała dzieła, które możemy podziwiać w albumie.
Seria „Malarstwo światowe” od wydawnictwa Bosz to nie lada gratka dla fanów malarstwa. Seria nie tylko pięknie prezentuje się na półce, ale pozwala przypomnieć sobie sylwetki malarzy, którzy swoimi dziełami wpłynęli na światową kulturę. Bardzo polecam!
Anna Stasiuk
(anna.stasiuk@dlalejdis.pl)
„Malarstwo światowe. Albrecht Dürer”, Bosz, Olszanica, 2020.
Komentarze