„Mechaniczne pająki” – recenzja

Recenzja książki „Mechaniczne pająki”.
Zbuntowana panna z dobrego domu, ironiczny majordomus oraz śledztwo zanurzone w atmosferze Londynu z końca XIX w. Lubię to.

Wyraziści bohaterowie, intryga, morderstwa z nutką fantazji technicznej oblane obficie atmosferą z ubiegłego stulecia to przepis na naprawdę udaną powieść detektywistyczną! Corina Bomann, dzięki odpowiedniemu skomponowaniu wymienionych składników, stworzyła wyśmienitą książkę, którą czyta się jednym tchem. Autorka w znakomity sposób reaktywowała świat, który znamy tylko z książek od historii. Świat pary i nowych odkryć technologicznych, wiktoriańska powściągliwość oraz mroczne historie Londynu  powróciły tu w zupełnie nowej, autorskiej odsłonie.

Violet Adair to potomkini arystokratycznego rodu. Jej neurotyczna i wiecznie rozdrażniona matka Emmeline szykuje ją do debiutu w kręgach londyńskiej śmietanki. Dziewczyna wyśmienicie gra poukładaną pannę z dobrego domu. Dzielnie znosi wszystkie przymiarki i niekończące się wycieczki po eleganckich butikach oraz pozwala się wciskać w niewygodne gorsety. Jednak jej prawdziwe życie zaczyna się, kiedy zapada zmrok. Violet ubiera męskie ubrania i udaje się do wynajmowanego laboratorium, w którym oddaje się swojej największej pasji – konstruowaniu wynalazków. W pracy towarzyszy jej Alfred – majordomus z ciemną przeszłością. Dziewczyna jest zawiedziona, bo zmywarka do naczyń nad którą bardzo długo pracowała, okazała się niewypałem. Jednak to nie felerna maszyna okaże się źródłem prawdziwych zmartwień i problemów panny Violet…

Na balu zorganizowanym przez Adairów dochodzi do tajemniczej śmierci jednego z najważniejszych gości – Lorda Stantona. Sytuacja wydaje się być poważna, gdyż okazuje się, że lord został otruty, a dochodzeniem interesuje się mistrzyni szpiegów i szefowa Secret Service – Lady Sharpe. Niestety, kobieta nie wzbudza zaufania Violet. Ta zaś w trosce o dobro swojej rodziny, zaczyna własne śledztwo. Dzięki znajomościom udaje jej się dostać do kostnicy. Tam, w ciele zamordowanego mężczyzny, odkrywa… pająka. Podjęty trop wiedzie do posiadłości cieszącej się nieposzlakowaną opinią arystokratki. Czy progi jej domu nie okażą się dla Violet zbyt wysokie?

Książka „Mechaniczne pająki” usatysfakcjonowała mnie w każdym calu. Przemyślana fabuła, rosnące napięcie przerywane zabawnymi docinkami majordomusa oraz fantastyczny język okraszony typowo angielską przesadną życzliwością gwarantuje naprawdę świetną zabawę.

Czasem warto zostawić gdzieś w tyle bezbarwną rzeczywistość i choć na chwilę zanurzyć się od stóp do głów w zupełnie innym świecie. Uważam, że ta powieść może być świetnym pomostem wiodącym ku krótkotrwałemu zapomnieniu. Gorąco polecam!

Anna Kantorczyk
(anna.kantorczyk@dlalejdis.pl)

Corina Bomann, „Mechaniczne pająki”, wyd. Grupa Wydawnicza Foksal, Warszawa, 2015



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat