„Moje serce należy do Ciebie” - recenzja

Recenzja książki „Moje serce należy do Ciebie”.
„Czuję jak serce rwie się do Ciebie…”

„Jak mam bronić, kiedy ich jest więcej? Czuję, że to już koniec, to już koniec...” Piosenkę Dawida Podsiadło „W dobrą stronę” kilka miesięcy temu nuciła cała Polska. Co ją łączy z najnowszą powieścią Alessio Puleo? Przesłanie. Gdyby autor nie był Włochem, pomyślałabym, że ściągnął pomysł od naszego fantastycznego muzyka.

Ylenia to piękna dziewczyna o rysach szekspirowskiej Julii i hebanowych włosach, która żyje z bombą tykającą w swojej piersi i co więcej - nawet o niej nie wie. Dziewczyna od dziecka zmaga się z nieuleczalną wadą serca, której żaden lekarz nie potrafi ani wyleczyć, ani nazwać. Jej zrozpaczony ojciec jest w stanie zrobić wszystko, aby ukochana córka żyła. Nawet wyjechać na drugi koniec świata. Zachowanie ojca, podyktowane miłością i troską, nie spotkało się z aprobatą Ylenii. Cała złość ulotniła się w momencie, kiedy dziewczyna poznała Alexa – niepokornego i trochę szalonego licealistę. Uczucie, które ich połączyło, miało istnieć już zawsze, ale….

Nie zdradzę nic więcej, bo jedno słowo za dużo mogłoby przelać czarę goryczy czytelników, którzy domyśliliby się zakończenia historii. A te jest naprawdę osobliwe i zaskakujące.

Powieść czyta się lekko i przyjemnie. Książka nie nudzi odbiorcy, który co i rusz jest poddawany emocjonalnej żonglerce zgotowanej przez autora. Początkowe napięcie jest stopniowo rozładowywane przez serię zabawnych wydarzeń tylko po to, aby wreszcie wybuchnąć z wielkim hukiem.

Książka Alessio Puleo była dla mnie miłą lekturką, ale nic ponad to. Miejscami miałam wrażenie, że po raz kolejny mam do czynienia z romansidłem o mocno rozbuchanym dramatyzmie. Oczywiście bardzo wzruszyłam się losami bohaterów, ale niektóre momenty książki były dla mnie paplaniną dzieciaków z partii naiwniaków. Nie rozumiem po jakiego grzyba, do naprawdę ciekawej fabuły, autor wprowadził wątek jeżdżenia nastolatków na prostytutki z komentarzem, że zanim zrobi się to z dziewczyną, trzeba nabyć trochę doświadczenia. Ja tego nie kupuję. Te książki czyta młodzież, która ma zazwyczaj problemy z oddzielaniem ziaren od plew, a później uważa takie rzeczy za normę. Nie cierpię takich wątków w powieściach młodzieżowych.

Zirytował mnie też główny bohater – Alex. W zamyśle autora miał być on sympatycznym i słodkim łobuziakiem rodem z piosenek disco polo, a okazał się bezkrytycznym beztalenciem, dla którego miłość sprowadza się do kilku namiętnych momentów.

„Moje serce należy do Ciebie” to pozycja dla osób, które preferują literaturę bazującą na oklepanych motywach, dostarczającej rozrywki, łez oraz będącej potwierdzeniem tezy, że „życie jest takie niesprawiedliwe”.

Anna Kantorczyk
(anna.kantorczyk@dlalejdis.pl)

Alessio Puleo, Moje serce należy do Ciebie”, wyd. MUZA SA, Warszawa, 2016 r.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat