„Na krawędzi śmierci” – recenzja

Recenzja książki „Na krawędzi śmierci”.
Bez względu na to, jaki los nas czeka, możemy być pewni, że na naszej drodze staną ludzie i sytuacje, które pomogą wypełnić nasze przeznaczenie.

Wyobraź sobie, że masz wszystko – dobrą pracę, pieniądze, mężczyznę u swojego boku i perspektywy na świetlaną przyszłość. A tu nagle… przychodzi choroba, która odbiera ci wszystko, co do tej pory miało dla Ciebie wartość. Okazuje się, że zostajesz sama ze swoim bólem i niepełnosprawnością. Przyjaciele zostawiają, wielka miłość odchodzi, a kariera niechybnie zmierza ku końcowi… Co wtedy?

Taka historia przydarzyła się bohaterce, a zarazem autorce książki. Po prostu pewnego dnia jej świat, który znała i kochała, rozpadł się w drobny mak. Dwukrotnie otarła się o śmierć. Cisza, wcześniej nieobecna, stała się nieznośnym towarzyszem udręki. Wspaniały polski filozof – Leszek Kołakowski napisał kiedyś, że wszystkie największe osiągnięcia wyrosły z ludzkiego bólu. Coś musi w tym być, bo właśnie wtedy, kiedy wydawało się, że nic nie można już zrobić, Karen Henson Jones postanowiła zmierzyć się ze swoim dotychczasowym stylem życia.

Autorka w swojej książce opisuje swoją podróż przez Indie, Bhutan i Izrael, która tak naprawdę była wędrówką w głąb siebie. Kobieta powoli odkrywała sens medytacji i modlitwy, znaczenie religii w życiu człowieka oraz nauki duchowych mistrzów Wschodu. Bohaterka uświadomiła sobie rzeczy, które współgrały z jej osobowością oraz pokazała jak ważna jest odwaga przy podejmowaniu decyzji dotyczących całego życia.

Mimo, że powieść miejscami wydawała mi się dość nudna i zbyt gęsto nasycona przeróżnymi filozoficznymi przemyśleniami, to w jakiś sposób pozwoliła mi odkryć na nowo jedną z najprostszych praw dotyczących wiary. W dzisiejszym świecie tyle słyszy się o aktach terroryzmu, o świętej wojnie, o walkach, które mają religijne podłoże… A przecież Bóg jest jeden, a czy nazwiemy go Chrystusem, Allahem czy Brahmą, nie ma tak naprawdę znaczenia. Autorka w swojej książce opisała swoje doświadczenia związane z obecnością Jezusa w swoim życiu oraz zachwyt żywotem świętego Franciszka z Asyżu, aby za chwilę przejść do doświadczeń związanych z medytacją, odbytym kursem jogi i pobytem w aśramie. Jak się okazuje nie ma rzeczy niemożliwych, a rzeczy na pozór wykluczające się można harmonijne ze sobą połączyć.

Książka uzmysłowiła mi, że w życiu trzeba podążać za głosem swojego serca, a nie za głosem świata. Świat wciągnie nas, zaszufladkuje na tych co osiągnęli sukces i na tych, którym się to nie powiodło, przemieli i wypluje. On też wmawia nam, że moralne życie dostępne jest tylko dla dziwaków, świętych i ekstremistów, natomiast dla normalnych ludzi – czymś nieosiągalnym. Problem polega na tym, że dopóki nie zaczniemy żyć szczerze, dopóty będziemy odczuwać wewnętrzny dysonans.

Anna Kantorczyk
(anna.kantorczyk@dlalejdis.pl)

Karen Henson Jones, „Na krawędzi śmierci. Podróż, która odmieni Twoje życie.”, wyd. Studio Astropsychologii, Białystok, 2015



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat