„Na wieki wieków amant” – recenzja

Recenzja książki „Na wieki wieków amant”.
Tadeusz Pluciński – wspaniały aktor teatralny i filmowy, artysta, skandalista czasów PRL – u, zdobywca kobiecych serc. Co jeszcze kryje ten człowiek o wielu twarzach?

Tadeusz Pluciński zapisał się w pamięci wielu osób przede wszystkim jako cwany uwodziciel, który nie potrafił utrzymać na wodzy swoich żądzy. Sam aktor nie zaprzecza temu. Posiadał wszakże cztery żony, wiele kochanek (z których najsławniejszą była Kalina Jędrusik) oraz jeszcze więcej przyjaciółek i fanek. Twierdzi jednak, że kochał wszystkie kobiety, które przewinęły się przez jego życie. Jedyne, co zostaje to pogratulować tak pojemnego i wytrzymałego serca.

Książka ta dementuje powierzchowne oceny jego osoby i ukazuje aktora w nieco innym świetle. W rozmowie z Magdaleną Adamczewską, Tadeusz Pluciński nie tylko uchylił rąbka tajemnicy swojego życia, ale całym sobą przywołał do życia klimat dawnej Warszawy, który odszedł w niepamięć.

Z opowieści wyłania się postać niezwykle barwna, tryskająca humorem, szczera, korzystająca z każdego dnia, które niesie życie. Aktor kochał sportowe samochody, eleganckie lokale i zwierzęta. Podczas swoich podróży zwiedził ładny kawałek świata. Jednak mimo powodzenia i sławy, starał się być po prostu szczerym i ciepłym człowiekiem.

Tadeusz Pluciński w obszernym wywiadzie odpowiadał na wiele pytań redaktorki dotyczących jego dzieciństwa, ciężkich czasów wojny, młodości oraz długiej drogi do kariery, która miała swoje blaski i cienie. Nie szczędził samokrytyki, zdawał sobie sprawę ze swoich wad, jednak mimo wszystko nie żałował niczego. Na liście przygód aktora można znaleźć: przędzenie nielegalnego bimbru, dywersyjną walkę z okupantem, ucieczkę przed mężem swojej kochanki oraz zakrapiane imprezy do rana z kolegami po fachu.

Moim zdaniem najciekawszą częścią całego wywiadu była ta dotycząca teatru, wspomnień  z czasów studenckich oraz początków kariery zawodowej. Jak się okazało, Tadeusz Pluciński zadatki na aktora miał od wczesnej młodości, jeszcze długo przed rozpoczęciem przygody w szkole aktorskiej. Kim innym mógł zostać człowiek, który ubrał psa w prochowiec, posadził obok siebie w pociągu i wmówił kontrolerowi, że to jego niepełnosprawny i niemy krewny? Ta zabawna sytuacja miała na szczęście swój dalszy ciąg, który zaowocował przyjęciem Plucińskiego na Państwowy Instytut Sztuki Teatralnej w Łodzi. Tam adept zdobywał pierwsze szlify pod okiem najwybitniejszych osobowości tamtych czasów: Aleksandra Zelwerowicza, Jacka Woszczerowicza i Leona Schillera. Pluciński z ogromnym sentymentem wraca do swoich pierwszych ról, w których wcielał się w rolę aniołka, gońca oraz baleriny tańczącej w pointach i rajstopach. Na szczęście jego talent i potencjał został dostrzeżony, dlatego też sztuki, w których grywał przez wiele miesięcy nie schodziły z afisza. Świetnie się sprawdzał w rolach zarówno amantów, jak i gangsterów; postaci tragicznych i komediowych. Występował na scenach wielu teatrów, zaprzyjaźnił się z wieloma ówczesnymi sławami takimi jak: Aliną Janowską, Ireną Kwiatkowską, Bohdanem Łazuką. Jego anegdotki z zakulisowego życia aktora nie raz rozbawiły mnie do łez.

Książkę polecam wszystkim, nie tylko entuzjastom scenicznego kunsztu pana Plucińskiego, ale również osobom, które tęsknią za urokami socrealistycznej Warszawy z dawnych lat.

Anna Kantorczyk
(anna.kantorczyk@dlalejdis.pl)

Tadeusz Pluciński w rozmowie z Magdaleną Adamczewską, „Na wieki wieków amant”, wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa, 2014



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat