Dokładnie pierwszego stycznia 2013 roku swą światową premierę miał film „La migliore offerta” – po polsku przetłumaczony jako „Koneser” i puszczony widowni dopiero w sierpniu. Od razu zdobył serca rzeszy osób, jako że nie był zwykłym dramatem, ale nie był też przeciętnym kryminałem. Posiadał „to coś”, czyli pewien naddatek, który trudno było by opisać słowami, o ile w ogóle komuś się to kiedykolwiek udało. Scenariusz ukazywał tak zmyślną intrygę i tak wolno odkrywaną tajemnicę, że o filmie nie mogę pisać w żadnej innej kategorii niż doskonałości. Teraz zaś, po roku od wejścia do kin, dzieło ukazało się na polskim rynku w wersji papierowej, nie jako powieść – co wielokrotnie podkreśla autor – ale jako półopowiadanie, półscenariusz.
Książka „Najlepsza oferta” zaczyna się od krótkiego wprowadzenia w świat filmowy, gdzie autor zdradza nam sposób wybierania scenariusza przez reżyserów, przedstawia realne szanse nowicjuszy w branży i wyjaśnia, że nie jest to miejsce przyjazne ani bezstresowe. Po wstępie przystępuje do prezentacji swojego dzieła, czy też jego skrótu, jako że dziełem właściwym jest film. Tekst został opatrzony fotografiami z planu autorstwa Stefano Schirato, na których zobaczymy głównych aktorów – Geoffrey'a Rusha, Jima Sturgessa czy Sylvię Hoeks. Myślę jednak, że aby docenić owe zdjęcia, odnaleźć się w klimacie historii i poczuć ją całym sobą, trzeba najpierw obejrzeć film. Tekst jest bowiem dobrym streszczeniem i wartościowym przypomnieniem o tym, co zdarzyło się przez ponad dwie godziny na ekranie, ale jest zdecydowanie za krótki i zbyt spłaszczony, by oddać całe bogactwo środków, jakimi operuje „La migliore offerta”.
W dniu, w którym doszły mnie słuchy o pojawieniu się książki „Najlepsza oferta” z polskim tłumaczeniem, od razu wiedziałam, że muszę ją mieć. Przeczytanie całości zajęło mi tyle, co powrót do domu, czyli około godziny. Tak jak pisałam, nie jest to bowiem obszerne dzieło próbujące dorównać filmowi. Jest ono tylko pierwszym krokiem przed powstaniem „La migliore offerta”, gdyż Giuseppe Tornatore napisał je na potrzeby przyszłej prezentacji potencjalnym reżyserom. Nigdy nie zamierzał go publikować, a już na pewno nie wydawać jako książki. Uległ pod wpływem namowy przyjaciela z wydawnictwa i uchylił przed światem rąbka tajemnicy, wpuszczając zafascynowanych widzów niejako za kurtynę teatru, w którym rozgrywa się niebanalne, enigmatyczne przedstawienie. Ja jestem mu za to bardzo wdzięczna i choć trochę żałuję, że nie jest to pełnowymiarowa powieść, jednocześnie się cieszę, bo filmy na podstawie książek oraz książki na podstawie filmów zawsze zawodzą prawdziwych fanów, gdyż ani trochę nie zbliżają się do pierwowzoru. Tornatore oszczędził nam zatem rozczarowań, więc jeśli jeszcze zastanawiacie się, czy warto sięgnąć po książkę – koniecznie po obejrzeniu filmu! – to rozwiewam wasze wątpliwości: tak, zdecydowanie warto.
Olga Kublik
(olga.kublik@dlalejdis.pl)
Giuseppe Tornatore, „Najlepsza oferta”, Marginesy, Warszawa 2014
Komentarze